Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

To

Inne książki Stephena Kinga:
11.22.63 4 po północy Amerykański wampir Ballada o celnym strzale Bastion Baśniowa opowieść Bazar złych snów Bezsenność Billy Summers Blaze Buick 8 Carrie Christine Chudszy Ciało Cmętarz zwieżąt Colorado Kid Cookie Jar Cujo
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Może ludzie wcale nie zmieniają się aż tak, jak się nam wydaje. Może po prostu stają się...bardziej kategoryczni.

- On mnie szantażuje - powiedział Richie do matki, która jadła suchego tosta, chcąc ponownie zrzucić parę kilo. To szantaż. Mam nadzieję, że o tym wiesz.
- Tak, kochanie. Wiem - odparła matka. - Masz jajko na brodzie.

Dopadły go jego myśli i wspomnienia - sie masz, Bill, już myślałyśmy, że cię zgubiłyśmy, ale spójrz, znów tu jesteśmy - oblazły go niczym małe, niewidoczne stworzenia, wspinały się po jego koszuli, wskakiwały mu do ucha i wpadały do mózgu jak dzieci zsuwające się po zjeżdżalni.

Z tego, co wiem, koszmar, który nie miał się zakończyć przez całe dwadzieścia osiem lat (jeżeli w ogóle się skończył), zaczął się od małej łódki zrobionej z gazety i puszczonej w rynsztoku.

Będą niczym podróżnicy poruszający się po jakiejś szalonej wstędze Möbiusa.

Jak mógł zmierzyć się z dorosłym, który twierdził, że nie chce zrobić mu krzywdy, a mimo to czynił to z pełną premedytacją? Jak mógł stawiać czoła dorosłemu, który zadawał dziwne pytania i wygłaszał dziwne kwestie w rodzaju: ,,To trwa już zbyt długo..."?
I niejako mimochodem Eddie odkrył jedną z wielkich prawd dzieciństwa. Dorośli są prawdziwymi potworami.

Na deskorolce nie można być ostrożnym.

Pewien chłopak.

- Bip-bip, Richie.
- Sam się bip-bip, Wielki Billu.

W porządku, a teraz skoro już wiecie, jak kręci się ten świat, szukajcie odpowiedzi na następne pytania. Bo nawet światło ma swoją masę, a kiedy gwizd syreny pociągu zaczyna słabnąć, to mamy do czynienia z efektem Dopplera, gdy zaś samolot przełamuje barierę dźwięku i towarzyszy temu huk, nie są to brawa bite przez grono aniołów ani wycie rozwścieczonych demonów, tylko odgłos powietrza powracającego na swoje miejsce. Wprawiłem ten świat w ruch, a potem usiadłem sobie z boku, aby popatrzeć, co będzie dalej. Nie mam nic więcej do powiedzenia, z wyjątkiem tego, że dwa i dwa to cztery, że światła na niebie to gwiazdy i że krew to krew; dorośli widzą ją tak samo jak dzieci, a martwe dzieci pozostają martwe.

(…) gdy ci się nie wiodło, mówiłeś sobie – zła passa musi się kiedyś skończyć, ale jeśli bywały sytuacje, że zła passa nie tylko się nie kończyła, ale jeszcze bardziej się pogłębiała aż do momentu, kiedy wszystko waliło się w gruzy.

Nie leczony rak powoduje nieuchronnie śmierć, a Derry nie umarło, wręcz przeciwnie – zaczęło się rozwijać na swój cichy, nie rzucający się w oczy sposób. To po prostu nieźle prosperujące małe miasto, w niespecjalnie mocno zaludnionym stanie, gdzie nieprzyjemne rzeczy zdarzają się nazbyt często… i gdzie mniej więcej co ćwierć wieku następuje eskalacja zbrodni i okrucieństwa.

Włącz radio na stację nadającą rock and rolla i z całą odwagą, jaką jeszcze masz, oraz całą wiarą, jaką potrafisz z siebie wykrzesać, podążaj w nowe życie.

Kiedy coś ciężkiego zaczyna się staczać, nie sposób tego zatrzymać; to się po prostu toczy, dopóki nie napotka dostatecznie płaskiego miejsca, gdzie może wytłumić cały swój impet. Możesz stanąć tam na drodze i zostać zmiażdżony...ale i tak tego nie powstrzymasz.

- Z-zamknij się, R-r-richie - rzucił ostro Bill.
- Dobra, ale najpierw muszę wam jeszcze coś powiedzieć, choć szczerze mówiąc, nie chcę. Myślę, że tracicie waszą tamę. Dolinie grozi zalanie, chłopaki. Ratujcie przede wszystkim kobiety i dzieci.

(...) dobrze jest być dzieckiem, ale równie dobrze jest być dorosłym i rozważać tajemnice dzieciństwa...wierzeń i pragnień tamtego okresu.

- Nic nie trwa wiecznie - powtórzył Richie. (...)
- Może z wyjątkiem miłości - rzekł Ben.
- I pragnień - dodała Beverly.
- A co z przyjaciółmi? - zapytał Bill i uśmiechnął się.

Widzisz będziesz musiał kiedyś przestać wieść infantylny żywot dziecka i dorosnąć, a wtedy mój drogi, przekonasz się, że życie nie zawsze jest usłane różami. O tak.. Życie jest ciężkie stary!

Czy się unoszą? O tak. One pławią się w powietrzu.

Energia, z której tak hojnie czerpałeś jako dziecko, energia, której zasoby uznawałeś za niewyczerpane, zanikała gdzieś pomiędzy osiemnastym a dwudziestym czwartym rokiem twego życia i bywała zastąpiona przez coś mętnego i tak fałszywego jak kokainowy haj (...) Nie było w tym nic szczególnego, to nie przemijało w jednej chwili z wielkim hukiem. (...) Dzieckiem nie przestawało się być w jednej chwili przy wtórze huku, jakby pękł balon. Dzieciństwo wyciekało z ciebie jak powietrze z dziurawej opony. A któregoś dnia spoglądałeś w lustro i patrzył z niego na ciebie dorosły.

Założę się, że to typowy, miły kutas z college’u. Dostatecznie długi, aby mieć własne zdanie, i niedość gruby, aby być naprawdę arogancki.