Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 6 miesięcy i 26 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 9

- to nie pora ani miejsce na rozważanie samorządowej historii.
- zawsze jest na to pora. Tym powinniśmy się interesować, a nie wielką polityką. Wiesz jak jest w Stanach?
Szymon oderwał wzrok od wieży i pokiwał głową.
- tam interesuje cię najbardziej to, co na twoim podwórku. Znasz doskonale swojego kongresmena, może jeszcze kilku z przyległych okręgów... ale ponadto? Nie obchodzi cię nic więcej, bo i dlaczego miałoby?

Nic cię nie zniewala, li tylko otumania. Kajdany ,które zaciskają się na twoich przegubach, nie są prawdziwe. Zostały urojone przez ludzi, którzy pragną cię zniewolić -ludzi,którzy sprzedali c swoją ułudę jako rzeczywistość.
Egzystujesz w niej, zapomniawszy ,że jesteś wolnym człowiekiem, który może decydować 9 swojej doli.
Pamiętasz tylko to co każą ci pamiętać. Wyczuwasz fetor zgnilizny, ale nie dostrzegasz, że świat psuje się na twoich oczach.
Odrzuć łańcuchy, korzystaj ze swobody, która jest ci naturalnie przyrodzona.

Każda para ma tematy mielizny, które w swoim wieloletnim rejsie ustawicznie omija i robi to niemalże automatycznie.

- I gadasz bzdury jak chuj z tektury - ucięła Joanna.

- To jest oczywiste, Forst. Jej brakuje ciebie, a tobie jej. Nie chcecie przyszłości bez siebie, ale jednocześnie żadne z was nie jest gotowe tego przyznać. I niech mnie cholera, jeśli wiem dlaczego.
Komisarz zaciągnął się głęboko.
- Boicie się zaryzykować? - ciągnął przełożony, a z każdym zdaniem jego ton wydawał się coraz poważniejszy. - Nie tylko wy. Każdy się boi, bo co, jeśli nie wyjdzie? Ale to nie jest pytanie, które powinniście sobie zadawać. Należy zapytać: co, jeśli wyjdzie?

- Prawdopodobnie tak - przyznała Gocha. - Ale sam go widziałeś, rozmawiałeś z nim. Wyglądał Ci na kogoś, kto mógł stać za czymś takim? - Bynajmniej. Ale założyłem, że w sieci jest inną osobą.

Rzecz w tym, że nawet kiedy sprawa wydaje się oczywista, czasem taka nie jest. Pozory są od tego, żeby mylić.

Jestem w domu zawsze, kiedy jesteś obok.

- Skoro to już mamy załatwione,to przejdźmy do Chyłki - rzuciła.
- Nie ma sprawy - odparł szybko.
- Lubi jeździć tak, jakby grała w Carmageddon; jeść, jakby sama upolowała swoje danie; pić jakby chciała zapełnić jakiś alkoholowy zbiornik retencyjny w swoim organizmie; i traktować ludzi, jakby byli kośćmi do obgryzienia.

Zrozumiała, że potrzebowała zmiany. Utraciła coś, czego chciała kurczowo się trzymać, ale zyskała coś nowego. Możliwość, by zacząć od nowa.

Władowaliście się w moje życie jak Putin do Ukrainy.

- Gdzie idą ludzie, jak umarną?
Do grobu. A ich zimne, pozbawione życia zwłoki rozkładają się, zżerane przez większą liczbę robactwa, niż możesz sobie wyobrazić.
- Do nieba.

Przez chwilę wydawało mu się, że się przesłyszał. Nie mógł uwierzyć, że takie słowa padły z ust kobiety, bez której sam nie potrafił funkcjonować. Patrzył w jej oczy, gubił się w nich, i nie wiedział, co odpowiedzieć.
Taka deklaracja była niebezpiecznym zbliżeniem się do pewnej granicy. Granicy, którą on mógłby pomóc Burzy przekroczyć. Wystarczyłoby tylko, by powiedział, że on też nie chce bez niej żyć, a potem przyciągnął ją do siebie i pocałował. Wszystko, co stałoby się później, byłoby naturalną konsekwencją tego jednego zdarzenia.

- Kończyłem… – zaczął McVay, ale musiał urwać, gdy mu się odbiło. – Kończyłem London School of Economics.
- Chyba of alcoholics.

– Nie waż się.
– Chciałem tylko pogładzić.
– Upierdolę ci tego badyla, Zordon. Przysięgam.
Od pewnego czasu doprowadzał ją do szału, głaszcząc coraz bardziej wydatny brzuch. Zresztą nie on jeden. Najwyraźniej jakaś niepisana tradycja nakazywała, by większość osób w otoczeniu ciężarnej kobiety odczuwała wewnętrzny przymus gładzenia jej po brzuchu.
– Nie jestem pieprzoną lampą Aladyna – dodała. – A to małe gówno nie jest dżinem.

Bo nagle otaczająca nas rzeczywistość ma w głowie cyrk, a w dupie karuzelę.

- Palisz? – mruknął Żelazny.
– Prawnik nie pali, prawnik dokonuje immisji pośrednich.

Bo jeśli masz problem, na który pożytkujesz czas i energię, to w istocie masz dwa problemy.

(...) dla matki z momentem wprowadzenia dziecka na ten świat zawęża się on tylko do jednej osoby. Kiedy urodził się Wojtek, ja także na nowo się narodziłam. Osoba, którą byłam przed tym, być może nie byłaby zdolna pociągnąć za spust. Nie bez powodu mawiało się jednak, że nie ma na świecie bardziej niebezpiecznego szaleńca niż matka gotowa bronić swego dziecka.

Wiedziałam jedynie, że miłość to najniebezpieczniejsza toksyna, jaką stworzyła natura.

Galeria - kliknij aby powiększyć