– Nie waż się.
– Chciałem tylko pogładzić.
– Upierdolę ci tego badyla, Zordon. Przysięgam.
Od pewnego czasu doprowadzał ją do szału, głaszcząc coraz bardziej wydatny brzuch. Zresztą nie on jeden. Najwyraźniej jakaś niepisana tradycja nakazywała, by większość osób w otoczeniu ciężarnej kobiety odczuwała wewnętrzny przymus gładzenia jej po brzuchu.
– Nie jestem pieprzoną lampą Aladyna – dodała. – A to małe gówno nie jest dżinem.
