Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Inwigilacja

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Nagle jednak zgięła się wpół, obróciła i zwymiotowała.
– Chyłka?
Przez moment się nie odwracała. Mruknęła pod nosem coś niezrozumiałego. Powoli zaczął się do niej zbliżać, ale zatrzymał się, kiedy wyciągnęła ku niemu otwartą dłoń.
– Wstrętny pasożyt – bąknęła. – Kręci mi się w brzuchu i wywołuje rigoletto.
– Chyba nie ma jeszcze zdolności kręcenia się.
– A co ty tam wiesz, Zordon.

– Kiedy będę wiedziała, czy to pasożyt, czy pasożytnica?
– W jedenastym, może dwunastym tygodniu. Wszystko zależy od tego, jakie będzie ułożenie płodu. – Ginekolog zawiesił głos. – Ale jeśli ma coś po pani, zapewne odwróci się do nas tyłem i tyle z tego będzie.

Na moment zaległa ciężka cisza. Chyłce przyszło do głowy, że zazwyczaj w przypadku braku tropu z czasem przepada też „o” w samym słowie „trop”. I zastępuje je „u”.

Margaret Thatcher powiedziała kiedyś, by nie wierzyć rządowi, kiedy ten zapewnia, że coś ci daje - odezwała się. - Bo rząd sam niczego nie posiada. Jeśli cokolwiek ci daje, to wcześniej musiał zabrać to tobie, albo komuś innemu.

– Nie waż się.
– Chciałem tylko pogładzić.
– Upierdolę ci tego badyla, Zordon. Przysięgam.
Od pewnego czasu doprowadzał ją do szału, głaszcząc coraz bardziej wydatny brzuch. Zresztą nie on jeden. Najwyraźniej jakaś niepisana tradycja nakazywała, by większość osób w otoczeniu ciężarnej kobiety odczuwała wewnętrzny przymus gładzenia jej po brzuchu.
– Nie jestem pieprzoną lampą Aladyna – dodała. – A to małe gówno nie jest dżinem.

Było coś niepokojącego w tym, że rodzaj ludzki bodaj jako jedyny miał zdolność tworzenia zupełnie nowego życia przez przypadek.

Masz problemy ze słuchem? Czy polski język ci się przykurzył? - odparła. - Mogę wezwać tłumacza, nie ma problemu. Ale Zordon powie ci, jak to jest z tłumaczeniami.
Spojrzał na Oryńskiego, a ten wzruszył ramionami, niespecjalnie wiedząc, co ma powiedzieć.
- Twierdzi, że są jak kobiety - dodała. - Jak wierne, to niepiękne, jak piękne, to niewierne.

Uczyło mnie wielu troglodytów pokroju Tatarka - odezwała się. - Ale byli też tacy, którzy wiedzieli, na czym naprawdę polega praktykowanie prawa.
- I?
- I ci ludzie zawsze podkreślali, że prawnik nie jest uosobieniem spisanych ustaw. Stanowi raczej ucieleśnienie panujących w społeczeństwie zasad.
- To właściwie dość niebezpieczny pogląd. Znaczy, że można olewać prawo, jeśli mu nie pasuje.
- Prawo? Tal - odparła. - Ale nie to, co jest jego fundamentem.

- Naprawdę fascynuje mnie twoja pobożność.
- To nie pobożność, Zordon, a zwykły element mojego jestestwa.
- Hm?
- Człowiek jest jak laptop - wyjaśniła. - A wiara jest jak Wi-Fi, łączy go z całym światem. I podobnie jak owa sieć, jest niewidzialna.

Brak wyboru oznacza tylko jedno, szczypiorze. Że trzeba iść naprzód - Chyłka.

Odpływasz myślami w siną dal - odparła. - Na przepastne wody oceanu bezowocności.

- Jesteś prawdziwym mentalnym marynarzem, Zordon.
- Że kim?
- Odpływasz myślami w siną dal - odparła. - Na przepastne wody oceanu bezowocności.

Państwo powinno być jak lekarz (...). Jest oczywiste, że musi znać historię choroby, by pomóc pacjentowi. W konsekwencji musi więc badać, zbierać informacje, wnikać w sferę osobistą... ale tylko do pewnego stopnia. Żeby lekarz wyleczył zapalenie gardła, nie musi rozcinać nam otrzewnej i zaglądać do środka.

- Zrobiłam test McDrive'a - oznajmiła.
- Co takiego?
- To zaawansowana technika śledcza, którą wykoncypowałam na użytek takiej sytuacji jak ta.
Kordian popatrzył na nią, jakby straciła rozum.
- Uznałam, że najlepszy sposób, żeby sprawdzić, czy ktoś w istocie cię śledzi, to zjechanie do McDrive'a.

- Mianowalam cię właśnie prokuratorem. Wespnij się na wyżyny pogardy dla drugiego człowieka, awersji do wszystkich wokół, nieżyczliwości i wrogości. Innymi słowy, wciel się dobrze w rolę. I postaw zarzut.

- W dodatku mogłabym nazwać zasrańca Nabuchodonozor.
– Mowa o psie czy dziecku?
Ściągnęła brwi, mrużąc oczy.
– Po tobie można się spodziewać wszystkiego – zastrzegł.

- Ty też powinnaś - odezwał się po chwili Kordian.
- Co? Poczytać Waltosia? (...)
- Miałem na myśli coś dotyczącego twojego aktualnego stanu. - Wskazał na jej brzuch.
- A, no tak. Racja.
Przysiadła na skraju biurka, oparła się o blat i rozsunęła szeroko ręce. Zmrużyła oczy, jakby szukała w pamięci tytułów, które zamierzała wziąć na tapetę.
- Oczyszczanie organizmu z pasożytów? - rzuciła. - Co sądzisz?
- Niespecjalnie ci się to przyda.
- Zapobieganie rozwojowi zakażeń pasożytniczych?

- Niewiele mam - odezwał się Kormak, uprzedzając pytanie.
- Ale odmieni się los - odparł Oryński i zamknął za sobą drzwi.
- Co?
- Dżem. Wehikuł czasu.
- Nie znam.
(...)
- Twoje pokolenie jest stracone - oświadczył.
- Jesteśmy w podobnym wieku.
- Metrykalnie tak - przyznał Kordian. - Mentalnie nie.

- Nie wszystko ma związek z polityką (...).
- Ale polityka ma związek ze wszystkim.

- Nie muszę tego pamiętać.
- (...)To prawda, nie musisz też znać jakichkolwiek przepisów, żeby być prawnikiem. Tyle że będziesz wtedy elementem szarej masy., która miesza się gdzieś w salach sądowych na jednolitą breję. Chcesz być breją, Zordon? - zapytała, ale nie dała mu czasu na odpowiedź. - Nie, chcesz być elitą. A elita zna na pamięć rzeczy, które zwykły śmiertelnik musi sprawdzać.