Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Zaginięcie

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Chyłka znajdowała się w nieco lepszej sytuacji, ale oboje byli postrzegani jako gnidy, które bronią innej gnidy.

Jechali przez pół godziny, może godzinę. Była to dla Oryńskiego katorga z dwóch powodów. Po pierwsze, był zaniepokojony tym, co nadchodziło. Po drugie, wokół znajdowały się tysiące papierosów. I ani jednej zapalniczki.

– Nie wiem, co myślą moi rodzice.
– Nie dali panu żadnych powodów, by sądzić, że nie są zadowoleni?
Wito nerwowo poruszył się na mównicy.
– A co to ma być, familiada? – zapytał.

- Będziesz musiał robić dużo więcej, mój drogi.
- Co takiego?
- Na razie zajmij się niesieniem swej sułtanki.

- (...) Musimy tylko znaleźć starszego sierżanta Satanowskiego z Zespołu do spraw Poszukiwań i Identyfikacji Osób.
– Nazwisko nie nastraja optymistycznie.
– Odezwał się, Oryjski.

Każdy klient - nawet ten niewinny jak ocet - odczuwał przymus, by przekonać obrońcę o swojej niewinności. Było to bzdurne podejście, ale z jakiegoś powodu kultywowane na całym świecie. Dopiero doświadczeni recydywiści podchodzili do sprawy szczerze. Zdarzali się też oczywiście tacy jak Awit. Stawiali ultimatum, licząc na to, że jeśli ich prawnik uzna ich za niewinnych, zostaną rozgrzeszeni.

Odpowiedzialność karną za fałszywe zeznania czy zatajenie prawdy świadek ponosi i tak, bez względu na to, czy złoży przyrzeczenie.

Jeśli chcesz sensacji, idziesz do dziennikarza- dodała Joanna.- Chcesz skazania, idziesz do prokuratora. Chcesz obrony, idziesz do mnie.

Sport to zdrowie. Tylko bezpowrotnie stracone.

Nie miało wiele wspólnego z gabinetami na dwudziestym pierwszym piętrze Skylight – była to niewielka klitka, a żeliwny kaloryfer przywodził na myśl czasy, kiedy guma Donald robiła furorę.

- Zostań na korytarzu - powiedziała przed wejściem do pokoju.
- Bo?
- Bo będziesz tu spał - wyjaśniła, zamykając drzwi. Odczekała chwilę, a potem dodała: - Żartuję, Zordon. Muszę się przebrać.
Oczywiście, nacisnął klamkę, ale Chyłka mocno ją trzymała.
- Jak dziecko - skwitowała przez drzwi.
- Warto było spróbować.

Jeśli wyeliminujemy wszystko to, co nielogiczne, pozostanie nam to, co prawdziwe.

Muszę naoliwić umysł, a to potrafi tylko chmiel.

Żaden prokurator celowo nie strzela sobie w stopę, mimo że niektórzy wyglądają na takich, co lubią się kaleczyć.

Najpierw wbijasz wszystkie bile w twoim kolorze, potem czarną ósemkę. Tyle zasadniczo musisz wiedzieć.
– A jak wbiję twoją?
– Nic się nie stanie.
– A jak czarna wpadnie wcześniej?
– To przegrywasz.
– A jak zdzielę przeciwnika kijem po łbie?
– Wtedy wygrywasz.

- Wiesz, jak się mówi do sędziów od drugiej instancji w górę?
- Nie mam pojęcia.
- "My lord" albo "my lady". To znacznie więcej niż nasze "wysoki sądzie", prawda?
- Całkiem możliwe.
- W Irlandii mówi się do nich: "The Honourable Mister Justice". W Kanadzie zresztą też, może w innych krajach anglosaskich jest podobnie. Wyobrażasz sobie polski odpowiednik? Czcigodny Panie Sprawiedliwość?
- Byłaby beka.
- To daje pojęcie o tym, jakim respektem darzą tam sędziów. A u nas? - zapytała Chyłka, wskazując na dziennikarzy stojących przed składem orzekającym. Nosili t-shirty i jeansy, a Kordian szybko dostrzegł, że jeden z nich żuje gumę.
- Co kraj, to obyczaj - powiedział.

- Nie za wcześnie na nachodzenie ludzi? - Kordian spojrzał na zegarek.
- To wioska. Tu ludzie wstają, jak zapieje pierwszy kur.
- To część miasta.
- Poważnie?
- Tak, od siedemdziesiątego trzeciego weszli w skład Augustowa. Powiedział mi o tym wczoraj jeden z mieszkańców. I dodał, że miasto to w większości lasy i jeziora, nie budynki.
- Ależ ty mnie potrafisz zainteresować, Zordon.
Stanęli przed drzwiami i Joanna szybko wdusiła przycisk po prawej stronie. Rozległo się mechaniczne dzwonienie, a zaraz potem w progu pojawiła się babinka opatulona kolorową chustą. Miasto jak nic, skwitowała w duchu Chyłka, a potem powiedziała:
- Niech będzie pochwalony.

W końcu prawnicy nie bez powodu zajmowali drugie miejsce na liście najlepszych kłamców, tuż za politykami.

Zasialiśmy już w tych jurystach ziarno wątpliwości. Teraz podlalibyśmy je hektolitrami prawniczego kuglarstwa i czekali, co wyrośnie.

Zawsze zastanawiało go, jak udaje jej się przeforsować swoją wolę na innych – tym bardziej, że opryskliwość niespecjalnie zachęca ludzi do współdziałania.