Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Skazanie

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

- W życiu nie słyszałem głupszego pomysłu - oświadczył.
- Bo nie było cię na świecie, kiedy twoi rodzice planowali dziecko.
- Ale to poziom dźwięku twojego głosu powinno się mierzyć w imbecylach.

- Prześledziłam cały proces sądowy podkomisarza- odezwała się policjantka, zanim weszli do zakładu.
- Super. A ja wyniki badań na temat tego, ilu mężczyzn na świecie przynajmniej raz podczas golenia zostawiło sobie hitlerski wąski. Tylko na chwilę, żeby sprawdzić, jak wyglądają. I wychodzi na to,że każdy.

(...) Nie możesz cały czas anektować iks piątki.
- Nie anektuję. To nasz samochód.
(...)
A widzisz gdzieś w dowodzie swoje nazwisko, Leninie? - mruknęła. - Mam wyciągnąć telefon i zagrać ci hymn ZSRR?
- Nie trzeba.

- A ty chcesz zobaczyć borsuka?
- Niech pani nie odpowiada...- zaczęła Magdalena, ale było już za późno.
- Jakiego borsuka?
- Tego, co jajami w szyby stuka.

- Odchodzisz ostatnio od psów na rzecz kotów- odezwał się Oryński.
- Nie zauważyłam.
- Może powinniśmy sobie jakiegoś sprawić?
Chyłka zerknęła na niego z niedowierzaniem.
- Kota?
- No.
- I co? Nazwiemy tego małego sukinsyna Adolf Kitler Miau Kampf?
- Akurat to mi nie przeszło przez myśl.
- To są wredne stworzenia, Zordon.
- Wiem. Dlatego uważam, że do ciebie pasują.

- Chyłka...
- No?
- Po co ci konturówka i płatki kosmetyczne w miejscu, gdzie powinna być łatka do opon?
- Żebyś się głupio pytał.

(...) Mniemam,że ma pani na myśli pałeczki odmieńca pospolitego i laseczki sienne, o których niegdyś próbowałem panią nieco nauczyć.
- Za odmieńca pospolitego to ja niebawem wychodzę- odparła Joanna i obróciła się w kierunku korytarza. - A tymczasem opuszczamy ten przybytek. Muszę wskoczyć pod prysznic,żeby zmyć z siebie całą tę latającą w powietrzu formalinę.
- Cóż...
- To z kolei wiąże się z wysokim prawdopodobieństwem seksu.
- Słucham?
- Pod prysznicem- odparła, patrząc na Oryńskiego. - Z moim napturientem. Rozumie pan jak to działa z osobnikami żywymi?
Skibski zdawał się zapowietrzyć.
- Robimy to dość często (...) Bo widzi pan, mam to szczęście,że mój partner traktuje orgazmy podobnie jak prezenty świąteczne. Woli je dawać, niż dostawać(...)
- Nie wiem czy to dobra analogia- odparł.
- Czemu?
- Bo święta są raz w roku.
- Racja. Bezpodstawnie cię teraz obraziłam.

- Chyłka...
- No?
- Wiesz co mnie martwi?- spytał Oryński.
- Że sąsiedzi dalej zostawiają nam na klatce kartki, żebyśmy ciszej uprawiali seks? Nie przejmuj się. W końcu się przyzwyczają.

- Zordon.
- Tak?
- Gadasz bez sensu, jak chuj do kredensu.

- I gadasz bzdury jak chuj z tektury - ucięła Joanna.

- Przypadki istnieją tylko jak wierzysz, że rzeczy dzieją się bez powodu.

-Fryzura ci się popsuła- rzucił z drugiego końca sali Kosmowski.
- A tobie fiut.
- Świetnie- mruknął Daniel, rozkładając ręce.- Może wprowadzimy to do protokołu?
- Nie trzeba, każdy o tym wie.

- Macie jakąś w czerni czy nie?
- Naprawdę chciałaby pani iść do ślubu w...
- Nie tylko chciałabym, ale powinnam. Założę tam na ołtarzu swoją wolność i zacznę żałobę, która skończy się dopiero, kiedy odwalę kitę. Trzeba się umartwiać, a nie świętować.

- Liczy się dla mnie to, że po fakcie będę mogła mówić do ciebie...
(...)
- Małż - rzucił.
Joanna na moment przestała przeżuwać.
- Nie będę mówiła do ciebie "małż".
- Czemu nie? To zabawne.
- Mniej więcej jak kabarety w TVP.
- "Mój małż Kordian" (...) Albo jeszcze inaczej. Ja będę żon, a ty małża.

- Jesteście nienormalni.
Żadne z nich nie miało zamiaru polemizować.
- Może - przyznała Joanna. - Ale to poziom dźwięku twojego głosu powinno się mierzyć w imbecylach.

- Moja klientka...
- Oskarżyciel posiłkowa.
- Oskarżycielka posiłkowa...
- Pani mecenas (...) - Poprosiłbym, ażeby stosowała pani określenia ustawowe.
- Oczywiście, Wysoki Sądzie. Oskarżyciel posiłkowy tutaj nie ma
- Może pani odmieniać te nazwy przez przypadki, pani mecenas.

- Pytałem, czy masz jakiś konkretny plan- wydusił w końcu.
- Mam.
- Jaki?
- Kurwa sprytny.

- No - rzuciła Chyłka. - To jakaś nowa moda na komendzie czy jak?
- Nazwisko mam po ojcu.
- Zazdroszczę. Ja tylko traumę.

Przez "panią" czuję się, jakbym miała zacząć walić biovital prosto z gwinta.

- Przypadki istnieją tylko, jeśli wierzysz, że rzeczy dzieją się bez powodu.