Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 6 miesięcy i 26 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 8

Cholerne góry. Wystarczy przejść kawałek i można nagle zniknąć gdzieś między graniami po jednej lub po drugiej stronie granicy. Dla uciekiniera to czasem tylko jeden krok, ale dla śledczych jurysdykcyjny koszmar.

Podobno, podobno, podobno. Wszystko w ludzkim świecie było podobno lub rzekomo.

FORST nie miał nic przeciwko łamaniu zasad. Stał jednak na stanowisk, że aby to robić, najpierw trzeba je mieć.

(...) poznał w jednej chwili definicję miłości. Pojął, że nie nadchodzi ona nagle, nie jest impulsem ani niespodziewanym błogosławieństwem. Przeciwnie, rodzi się w bólach, czasem w mękach. Jest wytęskniona, okupiona cierpieniem.

Najważniejsze, by zachował pan spokój – dodał Gabert.
– Zachowuję.
– Żadnych burd w celi. To może ostatecznie przekreślić pańskie szanse.
– Niech się pan nie martwi, jestem pokojowy jak Nagroda Nobla.

- Nie musiałem - odparł, klepiąc się w klatkę piersiową. - Bo doskonale wiem, kto podłożył tu ogień, w którym chcę spalić swoją samotność.
Dominika zamarła.
- A teraz radź sobie z pożarem - dodał Forst.

- Co sądzisz? - zapytał, wypuszczając dym.
- Że gnoili go tutaj jak żuka bagiennego.

Witasz mnie, jakbyś nie zdążył zatęsknić, Zordon....
- Wiesz ile Cię szukałem?
- Mogę się tylko domyślać, że niuchałeś jak samiec pawicy grabówki w okresie godowym.

Noż kurwa, fanfary. Dzwoń do George,a Martina, trzeba mu powiedzieć, że jest tu ktoś, kto umie kończyć historię.

- Zordon.
- Tak?
- Gadasz bez sensu, jak chuj do kredensu.

Otóż to Zordon. Psy to ludzkie stworzenia-oznajmiła.- W przeciwieństwie do ludzi.

- Kopią pionowe, nie poziome groby - ciągnął. - Wiesz dlaczego?
- Nie.
- Bo wtedy nie widać ich na skanach terenu. Z lotu ptaka widać tylko dziurę, tyle. Nikt się tym nie interesuje. Ale to tylko początek, bo obok chowają truchło jakiegoś zwierzęcia, dzięki czemu mylą psy policyjne. I na koniec wisienka na torcie. Wokół sadzają jakieś rośliny pod ochroną, żeby nikt nigdy nie mógł rozkopać ziemi.

Samobójcze myśli nie dawały mi spokoju przede wszystkim w dwóch sytuacjach. Do pierwszej dochodziło, kiedy wydawało mi się, że jestem na świecie absolutnie sama. Nic nieznacząca, ignorowana, niewiele warta i pomijana przez wszystkich, którzy z jakiegoś powodu się dla mnie liczyli.

Czasem, kiedy myślałam o odebraniu sobie życia, odnosiłam wrażenie, że jest już za późno. Że nie żyję. Nie istnieję. Znajduję się w czyśćcu, przeżywając wydarzenia, które tak naprawdę nie miały miejsca.

- Może w świecie Chronowskiego - zaoponował i nagle spoważniał. - Ale ten świat odchodzi. I zaczyna się...
- Co? Era rządów prawa? I sprawiedliwości?
- nie miałem zamiaru używać tak górnolotnych określeń.
- Stwarzałeś takie wrażenie. Poza tym brzmi nieźle, może któraś partia powinna się tak nazywać
- Może.

- Nie zwykłem ufać ludziom, których dopiero poznałem.
- Bo nie miałeś jeszcze do czynienia z Joanną Chyłką.

(...) nikt nigdy do końca nie pozna samego siebie.

(...) Wiesz, ile razy obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny zdawał egzamin?
- Nie.
Chyłka otworzyła usta, ale przez moment się nie odzywała.
- Cóż... - rzuciła. - Ja też nie, ale na pewno nie raz. A zobacz, jak wysoko zaszedł.

Margaret Thatcher powiedziała kiedyś, by nie wierzyć rządowi, kiedy ten zapewnia, że coś ci daje - odezwała się. - Bo rząd sam niczego nie posiada. Jeśli cokolwiek ci daje, to wcześniej musiał zabrać to tobie, albo komuś innemu.

- Co robisz? - spytał Kordian.
- Sprawdzam twoją poranną zdolność od zaspokojenia wierzytelności, którą właśnie uznałam za wymagalną - odparła, kładąc się na nim.

Galeria - kliknij aby powiększyć