Przez chwilę wydawało mu się, że się przesłyszał. Nie mógł uwierzyć, że takie słowa padły z ust kobiety, bez której sam nie potrafił funkcjonować. Patrzył w jej oczy, gubił się w nich, i nie wiedział, co odpowiedzieć.
Taka deklaracja była niebezpiecznym zbliżeniem się do pewnej granicy. Granicy, którą on mógłby pomóc Burzy przekroczyć. Wystarczyłoby tylko, by powiedział, że on też nie chce bez niej żyć, a potem przyciągnął ją do siebie i pocałował. Wszystko, co stałoby się później, byłoby naturalną konsekwencją tego jednego zdarzenia.
