Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Rewizja

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Nie wiem. Może podświadomie nastrajam się bojowo. Zrobimy im prawdziwy Blitzkrieg, Zordon.

Co to za pajac? – odezwał się Rom.
– Zordon.
– Co?
– Mniejsza z nim. Jest moim szoferem.
– Przyprowadziłaś go tu jako obstawę?
Chyłka zaśmiała się, kręcąc głową.
– Pewnie – odparła. – Tylko tak niepozornie wygląda. Jak sama nazwa wskazuje, w rzeczywistości może przywołać kilku gości ubranych w kolorowe spandeksy, którzy doszczętnie przemodelują ci dupę.
– Co takiego?
– Współpracuj, a nie przekonasz się o tym, ile mogą.
Koro wyglądał na skołowanego, Oryńskiego zaś nurtowała wiedza Chyłki na temat „Power Rangers”. On sam ledwo załapał się na schyłek popularności serialu na Polsacie, ona w tym czasie musiała już studiować, a może nawet zaczynać aplikację.

- Jak sprawa?
- Świetnie. Wykażę skrajną niekompetencję policji i prokuratury.
- Czyli do dupy?
- Mniej więcej, ale pocieszam się faktem, że nie muszę niczego wykazywać, bo to powszechna wiedza. Szczególnie w przypadku policjantów.

- Piła pani?
– Uchylam się od odpowiedzi na to pytanie – odparła Joanna.

Tam, gdzie pieniądze płyną wartkim strumieniem, czas płynie wolniej.

Przyzwyczajenie nie stanowiło drugiej natury człowieka, tylko pieprzone przekleństwo, pomyślała.

Opieram się na logice, a jak uczył Spock, ona nigdy nie zawodzi.

Lubił prawo pracy, stanowiło przyjemną przepychankę między tym, co wolno pracodawcy, a czego nie wolno pracownikowi. Niektórzy uważali, że cały kodeks powinien wylądować w koszu, bo pracodawcy wolno wszystko, a pracownikowi nic, ale Oryński uważał, że odebrałoby to frajdę całym zastępom prawników.

Odpowiadała jej taka relacja. Nie była zobowiązująca, nie miała w sobie miałkiej opiekuńczości i ckliwości. Zasadzała się na konkretach.

- Pani mecenas, czego możemy się spodziewać?
- Spodziewamy się najgorszego, liczymy na najlepsze i nie gdybajmy przed procesem bo jest to w złym guście. Sędziowie są niezawistni i niezależni i wszelkie nasze rozważania byłyby nie na miejscu.

- Uważaj na siebie - rzucił Zordon
- Coś ty powiedział?
- Żebyś...
- Błagam cię,Zordon, oszczędź mi melodramatu
- Chciałem tylko...
- Powinieneś powiedzieć: zjedz ich na surowo i obgryź kości, a potem rzuć resztki świniom.

Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno.

- To dość ostre danie.
- A ja jestem dość ostrą babą. Poproszę.

Z drugiej strony Kordian pamiętał o słowach Jeana Rigaux. Ten legendarny francuski
człowiek filmu powiedział kiedyś, że istnieją trzy rodzaje kłamstwa: przepowiadanie
pogody, komunikat dyplomatyczny i statystyka.

Ten legendarny francuski człowiek filmu [Jean Rigaux] powiedział kiedyś, że istnieją trzy rodzaje kłamstwa: przepowiadanie pogody, komunikat dyplomatyczny i statystyka.

- I ot tak mówisz mi o tym?
- Nie ot tak - odparł, spuszczając wzrok. - Kosztowało mnie to trochę namyślunku.
- Nie ma takiego słowa, Zordon.

Nieważne, że się zmieniłeś. W życiu osobistym nie ma miejsca na resocjalizacje.

- Jak Ty to wszystko ogarniasz?
- Co?Życie?
- Nie,tego akurat nie ogarniasz - odparł i zatoczył ręką krąg nad kilkoma wyrokami. - Miałem na myśli to
- Tego też nie ogarniam.

[...]Oczywiście, że nie. W takiej sytuacji nawet prawnicza cudotwórczyni nie…
– Posłuchaj – wpadł mu w słowo Piotr. – Jest jeden prawnik w Warszawie, do którego zawsze zwracał się mój ojciec. Tym prawnikiem jest właśnie Chyłka. Wiesz, dlaczego to robił?
– Bo była najlepsza.
– Nie, są lepsi od niej. Ona jednak była najgroźniejsza.
Zasadniczo nie dało się z tym polemizować.
– Była gotowa wysadzić fundamenty budynku, byleby strącić ptaka siedzącego na gzymsie, rozumiesz?
– W pełni.
– Jest destrukcyjna. A my chcemy uniknąć destrukcji...

- Idziesz, Zordon?
- Idę, idę - odparł, strzepując trochę błota.
- To przyspiesz, bo mój instynkt mówi mi że trafimy jak dzik w sosnę.
Oryński pokręcił głową.
- Sama wymyślasz te porównania?
- Nie.