Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Kasacja

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Talon na kurwę i balon [...] Dostajesz świstek papieru i kładziesz go na biurku. Jak przyjdzie co do czego i będziesz miał zebrać burę, pojawi się twój opiekun i zrealizuje talon na kurwę. Jak zasłużysz na jakiś bonus, spienięży ci talon na balon.

- Niespodzianka - bąknął aplikant.
- To na poważnie?
- Niestety.
- Kogo jak kogo, ale was nie podejrzewałem o rozwód.

Popatrzyła na niego z politowaniem.
– Jesteś dla mnie o dziesięć lat za młody, o pięć kilogramów za gruby i... – urwała, krzywiąc się. – Jakieś dwie klasy za brzydki.
– I co jeszcze?
– I nie jesz mięsa. Prawdziwy facet ma mieć instynkt łowcy, rozumiesz?
– Potrafię zapolować na porządną promocję w Subwayu.
Zaśmiała się pod nosem.
– I nie jestem nawet o kilogram za gruby, to wszystko mięśnie.
– Jasne. Spróbuj lepiej szczęścia u Kormaka – poradziła.

- Zresztą możemy sami coś założyć, omawialiśmy to już – dodał Kordian. – Spółkę partnerską na przykład.
- Z tobą mogłabym zakładać tylko spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.
- Ranisz mnie.

Im bliżej jesteś klienta, tym dalej jesteś od wygrania sprawy.

- (...) Po tym, jak z Joanną ustaliliśmy to wszystko, doszliśmy do wniosku, że zasadniczo jest pan skrajnie głupi, ale niewinny całej sytuacji i...
- Wypraszam sobie - wpadł w słowo Oryński (...)
- Może pan sobie wypraszać do woli, ale nie zmienia to faktu, iż obcuje z głupcami od kilkudziesięciu lat, a zatem jestem w stanie stwierdzić, czy mam do czynienia z kolejnym.

- Tysiąc? - spytał łysol i konspiracyjnie się rozejrzał.
- U nas będziesz dostawał dwanaście razy tyle. Dochód w całości nieopodatkowany. Niech państwo samo na siebie łoży, jeśli chce wyrzucać grubą kasę na pensję dla świń przy korycie.

I nie chcę słyszeć o żadnej „pani”, bo czuję się wtedy, jakbym prowadziła tutaj przybytek płatnej miłości. Wyglądam ci na naczelną heterę tego miejsca, młody...?

Nie chcąc się zbłaźnić, po chwili Kordian machnął podpisy w odpowiednich miejscach.
Gdyby skupił się na treści, zauważyłby, że jego patronem miała być mecenas Joanna Chyłka. Może udałoby mu się jakoś zmienić przydział... Może zastanowiłby się dwa razy nad podpisaniem cyrografu. Może los sprawiłby, że jakimś cudem uniknąłby wpadnięcia w wir wydarzeń, które miały zmienić jego życie.

Zamiast orzekać na podstawie tego, jak być powinno, sądy kotłują się w wąskim wachlarzu możliwości, jaki dają im ustawy.

Mój ulubiony prawniczy mózg, który niestety odszedł już do lepszego miejsca, Ronald Dworkin, zawsze mawiał, że sędzia jest kluczowym elementem systemu prawnego. Nie jakiś tam przepis, ale sędzia. W zależności od tego, jakim jest człowiekiem, taki wyrok zapadnie.

Kodeks etyki adwokackiej. Jeden z najlepszych oksymoronów, jakie wymyślono.

... bo jako tłuki nieznające podstaw przeżycia w kryzysowej sytuacji myśleliście, że facet jest: po pierwsze paranoikiem, bo wszędzie spodziewa się podsłuchów; po drugie dziwakiem, bo milczy przez długie minuty; po trzecie niesamowicie znerwicowanym delikwentem, bo szczególnie podczas tych momentów ciszy tłucze powiekami jak szalony.

Nie słuchasz, nie nucisz, nie wspominasz w mojej obecności o rapujących pseudoartystach. Iron Maiden, koniec kropka. Na jutro chcę wiedzieć, o jakiej historycznej postaci śpiewają przez osiem minut. Zrobię kolokwium.
Skinął głową, zupełnie skołowany.
- Mowę ci odjęło? - spytała, strzepując popiół do popielniczki. - Czy zdziwiony jesteś, że z piosenek Ironsów można robić kolokwia? Można, a nawet trzeba. Jako na twojej patronce, wręcz ciąży na mnie taki obowiązek.

Prawo zostało odrealnione, oderwane od rzeczywistości. Nie chodzi już o to, by się na coś przydało. Nie jest instrumentem poprawiającym życie obywateli. Stało się narzędziem w rękach prawników, za pomocą którego możemy zapłacić za nasze chaty i samochody.

- Zordon!
Dopiero teraz Oryński uświadomił sobie, że zna ten głos. Obejrzał się przez ramię i zobaczył idącą ku niemu Chyłkę.
- Wołam cię już któryś raz - powiedziała.
- Mam na imię Kordian.
- Zordon, Kordon, jeden pies - rzuciła.

Męczy mnie określanie ich jako - ci ludzie - odezwał się Harry jako pierwszy - odnoszę wtedy wrażenie, że są jakimś nieuchwytnym bytem, wręcz transcendentalnym, niemożliwym do objęcia rozumem, migoczącym gdzieś na styku metafizyki i realności.

Gospodarz poprawił okulary, po czym otworzył zamykaną na kluczyk szufladę i wyciągnął woreczek ze śnieżnobiałym proszkiem. Położył go na blacie i popatrzył znacząco na Kordiana.
- Co to?
- Gandalf biały.

Raz zajrzysz w ślepia diabła i nigdy już nie będziesz taki sam.

- Co bierzesz? - spytała.
Kordian ledwo mógł dosłyszeć, co powiedziała jego towarzyszka.
- Menu - odparł pod nosem.
Nie zaryzykowałby, biorąc cokolwiek w ciemno. Co mogli serwować w takim miejscu? Na zapleczu najpewniej ubijali kozy, a potem utaczali im krew na jakimś ołtarzu. Być może w grę wchodziły też koty. Najbezpieczniejszym wyjściem była chyba kawa.
- Bierz na rozgrzewkę hard rock nachos.
- Nie dziękuję - odparł aplikant, przerzucając strony menu.
- Od razu z grubej rury? To weź to, co ja. Hickory-smoked bar-b-que combo.
Zerknął szybko na skład dania, którego nazwa brzmiała jakby składało się zarówno z kóz, kotów, jak i chrześcijańskich duchownych.