Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 6 miesięcy i 26 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 5

– Kto raz się skurwił, kurwą pozostanie – orzekł.
Kordian uśmiechnął się w duchu, ale nie odpowiedział.
– Nie sądzisz?
– Sądzę, że większość ludzi jest prostytutkami – odparł Oryński. – Tylko niektórzy nie usłyszeli jeszcze odpowiedniej ceny.
– Polemizowałbym.

- Poza tym Niemcy to jedyny naród, który wymyślił sobie specjalne słowo na opisanie perwersyjnej satysfakcji spowodowanej tym, że komuś innemu źle się wiedzie. Schadenfreude.

- To zawsze tylko kwestia perspektywy – odparła. – Wiesz, nawet jak założysz sobie szczelnie foliowy worek na łeb, to będziesz miał tam tyle tlenu, że wystarczy ci do końca życia.

- Jak nie możesz nic dobrego powiedzieć o sobie, mów źle o innych.

- Na tyle, by wiedzieć, że załatwianie dwóch spraw za jednym zamachem nie zawsze jest dobrym pomysłem.
Dominika nie odpowiedziała, przypatrując się krwawemu napisowi na klatce piersiowej.
– Weź kanibalizm – ciągnął Wiktor. – W teorii rozwiązuje dwa największe problemy ludzkości. Eliminuje światowy głód i przeludnienie globu.

– Ale to ty cały czas prosisz mnie o pomoc. Może zastanowisz się, dlaczego tak jest?
– Bo jesteś frajer pompka, Szczerbaty.

– Słuchaj… – zaczęła. – Widzę, że nie jesteś najbardziej naiwną osobą na świecie, ale lepiej módl się o to, żeby ta nie kopnęła w kalendarz.
– W takim razie trzymam kciuki za twoje zdrowie, Chyłka. Obyś żyła jak najdłużej.

- A jeśli chodzi o wyhodowanie kolejnego pasożyta, to ze względu na moją obecną drugą połówkę też odpada. Nie mogłabym z czystym sumieniem ryzykować przekazania dziecku genów kogoś, kto najchętniej żywiłby się kostkami lodu.

- ...w radiu – dodała Magdalena.
– Radio w iks piątce łapie tylko pasmo sześciuset sześćdziesięciu sześciu herców – odbąknął Kordian. – A jedynym głosem na tych falach jest Bruce.

– Mhm – potwierdził cicho. – Przenicowałem każdy bajt danych Benza i zgadnijcie, co znalazłem.
– Po twoim entuzjazmie wnoszę, że gejowskie porno – spróbowała Joanna.

- Mój… przyboczny nie toleruje glutenu, nie trawi laktozy, nie je mięsa. Co może mu pani zaproponować? – spytała. – Poza zamówieniem ubera do domu?

- Nazwałam tę inicjatywę Generalplan.
– O, świetnie. Hitlerowska terminologia z pewnością świadczy o tym, że to będzie wyjątkowo szlachetna misja.
– To nie ma związku z nazizmem.
– A jednak używasz niemieckiego tylko wtedy, kiedy chcesz niszczyć świat.

- To jaką mamy strategię? – odezwała się Zawada.
– Prostą. Ja się odzywam, ty nie.
Iga popatrzyła na niego z niedowierzaniem.
– Naprawdę się dobraliście.
– Hm?
– Oboje macie dokładnie tyle samo uroku osobistego i uprzejmości.

– Pani wybaczy – odezwał się Kordian. – Moja kobieta nie jest do końca zrównoważona.
– Twoja… kobieta? – odparowała Joanna.
Obrócił się do niej i westchnął.
– A jak mam powiedzieć? – szepnął. – Kiedyś nie było problemu, wystarczyła patronka. Ale teraz co? Moja koleżanka? Moja dziewczyna?
– Właścicielka.
Pokręcił bezradnie głową, a potem na powrót przeniósł wzrok na Annę z recepcji.
– Sprawczyni mojej niedoli i ja chcielibyśmy porozmawiać z kimś z szefostwa.

Każdy sędzia ma obowiązek zachowywać się i orzekać tak, żeby nie uchybiać godności urzędu i nie naruszać ogólnego przekonania co do jego bezstronności.

- Nie życzę mu źle.
- Ty życzysz źle całej rasie ludzkiej, Langer. Na tym polega twoja psychopatyczna wizja.

– Może byłeś jednym z chłopaków, których molestował?
– To było cztery lata temu, Chyłka.
– Jej. A ty już tak urosłeś?

– Spokojnie, Kormaczysko, jeszcze dychamy – rzuciła.
Osunął się z ulgą na leżance, czując, jakby z jego barków spadł nagle cały ciężar tego świata.
– Ale w razie czego pamiętaj, żeby na moim pogrzebie podejść do trumny, podnieść z niej kwiaty, potem krzyknąć „to kto następny?” i rzucić je przez ramię w tłum.

Każdy się potyka, każdy kiedyś ląduje na ziemi. I czasem trzeba spędzić na niej trochę czasu, żeby podniesienie się miało sens.

- To bez sensu - rzucił
- Bez sensu jest to, że wampiry rzekomo umierają od promieni słońca - odparła Chyłka. - A nocami łażą, gdzie im się podoba, mimo że księżyc świeci odbitym światłem słonecznym.

Galeria - kliknij aby powiększyć