Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Ekstradycja

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

– Słuchaj…
– Chyłka locuta, causa finita.
Kordian pamiętał, że sentencji „Rzym przemówił, sprawa zakończona” używało się raczej w sytuacji, kiedy dwie strony prowadziły spór, po czym głos zabierała instancja, która kończyła wszelkie dysputy. Nie miał zamiaru jednak o tym wspominać.

Chyłka powiodła wzrokiem po kartonach.
– Połowa z tego wystarczyła, żeby zabić Hankę Mostowiak – zauważyła.

– I żadnych schadzek z Kabelis. Ani tym bardziej z niemetalem z bloku pe w układzie okresowym.
Kordian zmarszczył czoło.
– Z Siarką – wyjaśniła. – I oprócz tego pij za dwoje. Ale tabletki idą w odstawkę.
– Jasne.

Nawet gdyby Kordian chciał ukryć, kim jest osoba dzwoniąca, nie dałby rady. Szeroki uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie.
Dominika naraz się spięła, ale zupełnie to zignorował.
– Pytasz o tę warszawską syrenkę na brzegu Wisły? – odparł.
– Ja ci, kurwa, dam syrenkę.

– Zawód? – kontynuował Hebrowski.
– Postrach prokuratorów. Aktualnie w stanie nieczynnym.

– Jak będziesz dalej mnie poganiać, na następnej stacji benzynowej wleję ci do baku ekodiesel.
– Do łba sobie wlej – odparowała, rozglądając się po okolicy.

– Do starych lat jeszcze trochę mi brakuje. Tobie nie.
– Au – odparła i znów się sztachnęła. – Zobaczysz moje nowe stringi jak świnia niebo, Zordon. Już teraz się z tym pogódź.

Chyłka zadzwoniła do niego, kiedy mijał Brody.
– Raport – rzuciła.
– Melduję, że zapierdalam.
– I to mi się podoba. Za ile będziesz?

– Dlaczego? – zagaił.
– Naprawdę musisz pytać?
– Kto pyta, nie błądzi.
– Albo tak tylko sądzi.

– Słuchaj… – zaczęła. – Widzę, że nie jesteś najbardziej naiwną osobą na świecie, ale lepiej módl się o to, żeby ta nie kopnęła w kalendarz.
– W takim razie trzymam kciuki za twoje zdrowie, Chyłka. Obyś żyła jak najdłużej.

Bez Chyłki nic nie miało sensu, każde zdarzenie wydawało się nieistotne, a wszystkie emocje stały się jedynie namiastką tych prawdziwych. Świat zdawał się zwykły, ludzie nijacy, wszystkie podejmowane decyzje zaś nic nieznaczące.

Prawda jest gówno warta. Dowody natomiast bezcenne.

- Skoro to już mamy załatwione,to przejdźmy do Chyłki - rzuciła.
- Nie ma sprawy - odparł szybko.
- Lubi jeździć tak, jakby grała w Carmageddon; jeść, jakby sama upolowała swoje danie; pić jakby chciała zapełnić jakiś alkoholowy zbiornik retencyjny w swoim organizmie; i traktować ludzi, jakby byli kośćmi do obgryzienia.

- Palisz? – mruknął Żelazny.
– Prawnik nie pali, prawnik dokonuje immisji pośrednich.

- Co ci za to grozi?
- Niewiele, biorąc pod uwagę, że mogę wygrać szczęście.

- A ty co w tym czasie będziesz robić?
- Podkładać ładunki wybuchowe, drążyć tunele, wymyślać skomplikowane plany ucieczki i nadawać współpracownikom pseudonimy z nazw miejscowości.
Tym razem Żelazny się nie odzywał.
- Ja będę Barcelona, ty Szanghaj, a Zordon... może Kabul. - Podrapała się po bliźnie na szyi. - Kormak to Sromowce Wyżne.

- Gdzie jesteś? - spytał.
- A co? - odparła przekornie. - Chciałabyś usłyszeć, że w łóżku? I dowiedzieć się, co na sobie mam?
- Cóż...
- No dobra, skoro to ci pomoże. Pamiętasz te czarne stringi, które kupiłam sobie przed Poznaniem?
- Dość dobrze.
- Są na Argentyńskiej - rzuciła, zmieniając ton. - Dolna lewa szuflada w sypialni. Tyle się dowiesz o mojej bieliźnie, wstrętny zbereźniku.

Idź za głosem serca, Zordon. Ale zabierz ze sobą głowę.

Lepiej było nieco zakłamać rzeczywistość niż ugiąć się pod jej ciężarem.

Istniał rodzaj pustki, której nie dało się zapełnić. Pustki tak absolutnej, że zdawała się wchłaniać wszystko inne - szczęście chęć życia, całe jestestwo Kordiana.