Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 6 miesięcy i 26 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 3

Co do tego nie mogło być wątpliwości. Zasady gry zapewne zakładały wygraną totalną - żadna ze stron nie otrzyma lauru zwycięstwa, jeśli nie wybije przeciwnika co do jednego.

- Śmiało. Nic, co nieludzkie, nie jest mi obce.

Tylko Francuzi potrafią serwować takie pierdoły.

– Wolałbym cebulę na pizzy niż jego towarzystwo.
– Forst…
– Dobra, dobra. Wydaje mi się, że jego status ontologiczny jest dość wątpliwy.
– Że co?
– Ma dość nędzne wnętrze.

– Jesteś tego pewien? – spytała.
Popatrzył na westa i wzruszył ramionami.
– Tak czy inaczej umieram kawałek po kawałku – odparł. – W ten sposób tylko przyspieszam ten proces.
– Miałam na myśli powrót do policji.
– Ja też.

- Odchodzisz ostatnio od psów na rzecz kotów- odezwał się Oryński.
- Nie zauważyłam.
- Może powinniśmy sobie jakiegoś sprawić?
Chyłka zerknęła na niego z niedowierzaniem.
- Kota?
- No.
- I co? Nazwiemy tego małego sukinsyna Adolf Kitler Miau Kampf?
- Akurat to mi nie przeszło przez myśl.
- To są wredne stworzenia, Zordon.
- Wiem. Dlatego uważam, że do ciebie pasują.

A zaczniemy od tego, dlaczego wyglądasz gorzej niż Zordon po spotkaniu z Gorzymem.
– Słucham?
– Nieważne. – Machnęła ręką. – To takie wewnątrzkancelaryjne porównania. Mów, co się stało?

Mieliśmy piękne życie – nie idealne, ale dokładnie takie, jakie powinny prowadzić dwie osoby zamierzające spędzić ze sobą resztę życia. Potrafiliśmy urządzać sobie romantyczne wieczory, opowiadać głupie dowcipy, robić jaja ze wszystkiego, razem rozwijać hobby i kochać się, jakby miało nie być jutra. W dodatku od jakiegoś czasu oboje czuliśmy, że pora na powiększenie rodziny. Dostałam cały pakiet.

Gracjan natychmiast mnie puścił. On także rozpoznał charakter pisma, który już wcześniej widzieliśmy.

– Dalsza część pamiętnika? – spytał.
– Na to wygląda.
– To bierz to i spierdalamy.

– Od czego mam zacząć?
– Od zawiązania sobie pętli na szyi i podania mi sznura – odparła Chyłka. – O czym ty do mnie pierdolisz, Szczerbaty?

Jedynym zwycięstwem, niewielkim przebłyskiem nadziei na lepszą przyszłość był fakt, że mimo kryzysu udało się ocalić planowany szczyt. Zorganizowano go pod egidą OBWE, między innymi z udziałem czwórki normandzkiej – Rosji, Francji, Niemiec i Ukrainy. Przedmiotem rozmów miał być konflikt w Donbasie, a Polska wydawała się odpowiednim miejscem do ich przeprowadzenia. Jako jedyne państwo NATO i UE graniczyła zarówno z Ukrainą, jak i z Rosją.

Nawet gdyby Kordian chciał ukryć, kim jest osoba dzwoniąca, nie dałby rady. Szeroki uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie.
Dominika naraz się spięła, ale zupełnie to zignorował.
– Pytasz o tę warszawską syrenkę na brzegu Wisły? – odparł.
– Ja ci, kurwa, dam syrenkę.

– Na Argentyńskiej tylko waletujesz – rzuciła, ignorując jego dłoń. – Nie dorobiłeś się jeszcze prawa wniesienia tam choćby taboretu.
– W takim razie powiedz tylko, gdzie i w jakim trybie złożyć wniosek – mruknął.
– Na pewno nie tam. – Lekko się podniosła i wreszcie spojrzała na jego rękę. – Tamten organ nie przyjmuje dzisiaj żadnych podań.
Uśmiechnął się i pokręcił głową.
– Składam zażalenie – oznajmił.
– Oddalam.

Już miała się zgodzić, kiedy spojrzeli sobie prosto w oczy i nagle oboje jakby otrzeźwieli. Znów dawali się złapać na iluzję, że wszystko między nimi może być dobrze. Znów gotowi byli uwierzyć, że tym razem będzie inaczej.

Walczyć mogę tylko o coś, co miłuję, miłuję tylko to, co szanuje, szanuje tylko to, co rozumiem.

– Borsuk.
– Hę?
– Buchelt dzwoni.
– To odbierz, może w końcu umarł.

(...) Dwa lata,tak...?
- Zgadza się.
- To daje nam trzysta sześćdziesiąt pięć dni i kolejne trzysta sześćdziesiąt pięć- podsumowała Chyłka. - W przeciwieństwie do Blanki Lipińskiej możemy użyć określenia "siedemset trzydzieści dni".
(...) Swoją drogą, czytała Pani jej książki albo widziała filmy?
- Oglądałam dwie pierwsze części.
- I jak? Niezasłużenie pominięto je w nominacjach do Orłów?

(...) Niektórzy potrafią cały rok żyć dla jednego meczu i traktować go jak centralne wydarzenie w całym ich jestestwie. Potrafią płakać, kiedy drużyna nie wygra, i popaść w euforię, jeśli jej się to uda. To wszystko piękne, prawdziwe emocje. Coś, dzięki czemu nasz świat staje się warty, żeby na nim żyć.

– Jak byłem młody, śmierć i ża­ło­bę się oswa­ja­ło – pod­jął Ta­de­usz. – Ktoś umie­rał, to długo leżał jesz­cze w domu. Cza­sem nawet na sty­pie. Lu­dzie przy­cho­dzi­li, że­gna­li się ze zmar­łym, nikt nie trak­to­wał tego jako tabu. Teraz jest ina­czej. Jak tylko ktoś od­cho­dzi, na­tych­miast ukry­wa się go przed in­ny­mi, jak gdyby śmierć była za­raź­li­wa. I jak gdyby mó­wie­nie o niej mogło nas do niej przy­bli­żyć.
(...)
– Tak samo jest z ża­ło­bą – kon­ty­nu­ował Ta­de­usz. – Spy­cha się ją na bok, bie­rze się leki, roz­ma­wia z te­ra­peu­ta­mi, któ­rzy mają bły­ska­wicz­nie sobie z nią po­ra­dzić. Ale to nie jest wła­ści­wa droga. Pro­wa­dzi do
dal­szych pro­ble­mów i żad­ne­go nie roz­wią­zu­je.

- Dowiesz się też, że prawnik nie tańczy. Prawnik znajduje się w obrocie.

Galeria - kliknij aby powiększyć