Nawet gdyby Kordian chciał ukryć, kim jest osoba dzwoniąca, nie dałby rady. Szeroki uśmiech na jego twarzy mówił sam za siebie.
Dominika naraz się spięła, ale zupełnie to zignorował.
– Pytasz o tę warszawską syrenkę na brzegu Wisły? – odparł.
– Ja ci, kurwa, dam syrenkę.
