Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 6 miesięcy i 26 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 2

- Prześledziłam cały proces sądowy podkomisarza- odezwała się policjantka, zanim weszli do zakładu.
- Super. A ja wyniki badań na temat tego, ilu mężczyzn na świecie przynajmniej raz podczas golenia zostawiło sobie hitlerski wąski. Tylko na chwilę, żeby sprawdzić, jak wyglądają. I wychodzi na to,że każdy.

– I żadnych schadzek z Kabelis. Ani tym bardziej z niemetalem z bloku pe w układzie okresowym.
Kordian zmarszczył czoło.
– Z Siarką – wyjaśniła. – I oprócz tego pij za dwoje. Ale tabletki idą w odstawkę.
– Jasne.

Nie na sensu przejmować się pożarem, który jeszcze nawet się nie tli. (...) Bo może nigdy nie wybuchnąć.

- Chciałabyś teraz się przytulić, co? - rzucił Oryński
- Tak bym tego nie określiła.
- A jak?
- Że mam niespodziewaną potrzebę kontaktu fizycznego z określonym przedstawicielem tego samego gatunku.
- Na jedno wychodzi.
- Tylko moje jest bardziej romantyczne.

– Kiedy będę wiedziała, czy to pasożyt, czy pasożytnica?
– W jedenastym, może dwunastym tygodniu. Wszystko zależy od tego, jakie będzie ułożenie płodu. – Ginekolog zawiesił głos. – Ale jeśli ma coś po pani, zapewne odwróci się do nas tyłem i tyle z tego będzie.

(...) Nie możesz cały czas anektować iks piątki.
- Nie anektuję. To nasz samochód.
(...)
A widzisz gdzieś w dowodzie swoje nazwisko, Leninie? - mruknęła. - Mam wyciągnąć telefon i zagrać ci hymn ZSRR?
- Nie trzeba.

- Postawmy sprawę jasno – powiedziała. – Jeśli kiedyś zobaczysz mnie biegającą, dzwoń od razu na policję, bo to będzie znaczyło tylko jedno: że przed kimś spierdalam.

- A to chujwa jedna… – syknęła cicho.
– Hm?
– Siarka.
– Wiem, o kim mowa, tylko nie słyszałem…
– Chujwa. Połączenie chuja z kurwą, Zordon.

- Nie po­wi­nie­neś od tego ucie­kać – ode­zwał się Ta­de­usz.
– Hm?
– Od ża­ło­by. Nie­prze­by­ta cią­gnie się za tobą, za­ci­ska się na twoim życiu i nie daje ci od­dy­chać.
– Nie za­mie­rzam prze­cież…
– Wiem, jak to teraz jest – uciął Ta­de­usz. – Dzi­siej­szy świat wy­ma­ga od cie­bie, żebyś jej nie prze­ży­wał. Psy­cho­lo­dzy dają nam okre­ślo­ny czas na ża­ło­bę, a spo­łe­czeń­stwo wy­ma­ga, żebyś szyb­ko wró­cił do normy, do zwy­kłe­go funk­cjo­no­wa­nia, prze­stał ubie­rać się na czar­no i tak dalej.

nie wejdę do żadnego lasu przez pol roku.

- Może powinniśmy go zaprosić? – szepnął Kordian, nachylając się do niej.
– Co?
– Artura.
– Jeśli masz na myśli Żelazny is over party, to jak najbardziej – odparła Chyłka. – Jeśli nasze wesele, to chyba coś ci się poprzestawiało w mózgu.
Oryński pochylił się jeszcze bardziej.
– Kogoś zaprosić musimy – zauważył.
– Po co? Mnie nikt więcej niepotrzebny.
Rzucił jej krótkie, pełne powątpiewania spojrzenie.
– Jacyś świadkowie by się przydali – powiedział. – Choćby po to, żebym w momentach twojego zwątpienia mógł ich powołać i dowieść, że faktycznie wyszłaś za mnie za mąż.
– Będziesz miał to w papierach – odparła. – Poza tym prawnik nie wychodzi za mąż. Prawnik dobrowolnie poddaje się karze dożywotniego pozbawienia wolności.

- W każdym razie moja mać przyjechała, bo najwyraźniej stwierdziła, że wywalenie z roboty i utrata narzeczonego to zbyt mały rozmiar gówna, które zrzucił na mnie los. Musiała dodać do tego jeszcze siebie.

- Najebana, ale dama.

Edling nie mógł nie zauważyć, że rozmówca staje się coraz bardziej zirytowany. I raczej nie było to spowodowane rozważaniem sporu między filozofią kartezjańską a empiryzmem.

- A ty chcesz zobaczyć borsuka?
- Niech pani nie odpowiada...- zaczęła Magdalena, ale było już za późno.
- Jakiego borsuka?
- Tego, co jajami w szyby stuka.

- Naprawdę przydałby wam się ten miesiąc miodowy- ocenił Olgierd.
- U nas na razie będzie miesiąc tequilowy.
- Oczywiście.
- Zresztą ta nazwa wzięła się właśnie od alkoholu- zauważyła Joanna.
- Początkowo chodziło o miodowy napój z procentami. Konkretnie o to,żeby para młoda się nawaliła i od razu zaczęła się rozmrażać.
- Jasne.
- Tak było Już w starożytnym Babilonie i Rzymie rodzice młodych zostawiali im podobne trunki, żeby dały im energię do płodzenia potomka. Dopiero później dorobiono do tego wersję,że miód to słodycz, nigdy się nie psuje...

– Robiłam wszystko, żeby mieć jako takie życie, a dostałam od losu ciebie – ucięła.
– Teraz jedyne, co mnie obchodzi, to to, by tego nie stracić. Rozumiesz?

W efekcie Kordian musiał zająć zwyczajowe miejsce pasażera w iks piątce. I modlić się, by samochód nie przekroczył bariery dźwięku.

– Mam nieodparte wrażenie, że dzisiaj świat się skończy – powiedział.
– To dobrze. Znaczy, że jutro zacznie się na nowo.

Noc była jednomyślna. Przeszłość nie zamierzała dac za wygraną, teraźniejszość nie chciała trwać, a przyszłość zdawała się nie nadchodzić.

Galeria - kliknij aby powiększyć