Strona numer 12
Nie mam nadziei cokolwiek uczynię,
Nadejście śmierci opóźnię jedynie.
Niektórzy rodzą się wielkimi, inni wielkość osiągają, jeszcze innym wielkość sama się narzuca.
Ja słowa niosę, które należało
Wyć na pustyni, by ludzkie ich ucho
Schwycić nie mogło.
Mało miłości twej jesteśmy winni
Mało też na twą liczyliśmy pomoc...
Zmarłym należy się opłakanie - w granicach rozsądku; lecz żal nadmierny jest wrogiem żywych.
Ja byłam mamką tej, coś z nią pan mówił,
Smaczny by kąsek miał, kto by ją złowił.
Wojna do pokoju ma się jak dzień do nocy: człowiek robi się od razu jak ogar.
[akt IV, scena V].