Rób, co do ciebie należy, żeby ci się baty nie należały.
Jak słońce chmury najgęstsze przenika,
Tak honor świeci i pod łachmanami.
Dać mu dosyć złota, to ożeni się z pierwszą lepszą kukłą, kurduplem albo kocmołuchem bez jednego zęba w dziąsłach, choćby taka narzeczona miała w środku więcej chorób niż pięćdziesiąt dwie szkapy razem wzięte.
Kobieta w gniewie to zmącone źródło,
błotniste, mętne i budzące wstręt:
póki jest takie, nikt - choćby umierał
z pragnienia - nie tknie z niego nawet kropli
Język wypowie gniew, co wzbiera w sercu:
gniew ukrywany serce by rozerwał nagłą eksplozją.
Z kobiety, widzę, łatwo zrobić durnia,
jeżeli nie ma w niej ducha oporu.
Gdybyście widzieli,
jak łatwo nawet tchórzliwy niedojda
poskromi choćby najkrnąbrniejszą wiedźmę,
gdy ich zostawić z sobą i drzwi zamknąć!
BIANKA: (...) My z Cambiem lekcje przerobimy swoje,
A ty tymczasem weź lutnię i nastrój.
HORTENSJO: A gdy nastroję, wciąż będzie nas troje?
LUCENCJO: Tym już nie nas truj; sam sobie psuj nastrój.
Zrób tak, Lucentio bowiem zakochany
Jest niewolnikiem na wszystko gotowym,
Aby dziewicę posiąść, której widok
Zabrał w niewolę ranne jego serce.
GREMIO
Miłość twa, trzpiocie, pusta tylko piosnka;
Wiek jeden daje stateczność, dostatek.
TRANIO
Lecz w oczach kobiet młodość to jest kwiatek.
Raz ożeniony — niech świat, co chce, gada —
Na przekór światu zatrzymam, co moje.
(...) bierzmy przykład z adwokatów: rywali w sądzie, przyjaciół - przy stole.
Dopełnij najpierw pierwszego warunku —
Miłość jej zyskaj, bo to grunt wszystkiego.
Już ty się nie bój; nie masz u mnie szans
Z tą brzydką gębą. Wpierw bym ją musiała
Przefasonować pazurami albo
Zamiast grzebienia chwycić tęgi wałek
I na łbie łysym zrobić ci przedziałek.
Gremio: Badania nauk - potrzeba doniosła.
Grumio: Gadania nałóg - potrzeba doń osła!
Niech świat to czy się swoją koleją:
młodsi i tak nie będziemy.