Można chcieć użyć czasami trucizny,
A trucicielem gardzić, jak ja tobą.
Tłuszcza, na której nie można polegać.
Albowiem miłość jej leży w sakiewkach.
Kto je opróżnia - budzi w niej nienawiść.
Mało miłości twej jesteśmy winni
Mało też na twą liczyliśmy pomoc...
Sercem się uniż, nie kolanem. Twoje
Uszanowanie fałszywe, obłudne!
Czyż mam zapomnieć mej ojczystej mowy,
Której uczyłem się przez lat czterdzieści?
Na cóż mi więcej zda się teraz język?
Będzie jak wiola lub harfa bez strun (...)
Wyrok twój życie w głuchą śmierć odmienia.
Pozbawia język mój żywego tchnienia.
Zamordowany każdy, bo w koronie
Świętej, co skronie monarchy otacza,
Śmierć się panoszy. Tkwi tam jak i błazen
Drwi sobie z władcy.
Im bardziej cugle ściągasz źrebakowi,
Tym bardziej wierzga.