Największa jego zaleta to pijaństwo, ponieważ upiwszy się jak świnia, przynajmniej nie robi nikomu krzywdy, jeśli nie liczyć pościeli.
Język mu się w winie utopił. A ja się nawet w morzu nie utopiłem!
O, niewidzialny duchu czający się w butelce wina - jeśli nie masz imienia nazwę cię demonem!
[akt II, scena III].
Picie, że tak powiem to ojciec duchowy trzech rzeczy (...) Ano czerwonego nosa, senności i tego, że sikać się chce. Co się tyczy czwartej dziedziny, jaśnie panie, znaczy rozpusty, to tutaj sprawa robi się złożona: w miarę picia ochota rośnie, ale poziom wykonania spada.
[akt II, scena III].