To jakby pająk moczył się w pucharze wina: ktoś pije, lecz jad mu nie szkodzi, bo świadomości nic w nim nie zatruło; lecz pokaż mu tę ohydną domieszkę, powiedz, co wypił - konwulsje wymiotów rwą mu natychmiast gardło i wnętrzności.
Z cudzego bólu łatwo się śmiać.
Człowiek potrafi dostrzec bezdenną głupotę w kimś po uszy zakochanym, uśmiać się z cudzego szaleństwa, a zaraz potem - stać się przedmiotem własnej drwiny przez to, że sam się zakocha.