Widziałem rozstrzelanych, co patrzyli śmiele W rurę broni, nie chcieli na oczy zasłony; A jak padli na ziemię, widziałem w ich ciele Strach, co za życia wstydem i pychą więziony, Wyszedł z trupa jak owad i pełzał wokoło: Gorszy strach niż ten, który tchórza w bitwie nęka. Taki strach, że dość spojrzeć na zamarłe czoło, Aby widzieć, że dusza dąsa się i lęka, Gardzi bólem i cierpi, i wieczna jej męka. A więc, mój Panie, myślę, że twarz umarłego Jest jak patent wojskowy do świata przyszłego, I poznasz zaraz, jak on tam będzie przyjęty, W jakiej randze i stopniu: święty czy przeklęty.
Państwo, w którym panuje wysoki poziom lęku, wymyśli sobie wroga zewnętrznego i wewnętrznego, powoła na służbę agentów, będzie inwigilować nawet dzieci w szkole i zakładać podsłuchy. Władza, która w nim rządzi, odgrzeje stare animozje i resentymenty, skłóci obywateli, będzie się z całą powagą odwoływać do irracjonalnych kategorii, takich jak wiara i naród, które stworzą zamknięte ksenofobiczne kręgi.
Znienacka dzwoni telefon. - Czego się boisz najbardziej? - szepcze głos - zamknij oczy i wyobraź sobie najczarniejszy strach. Widzisz? Czujesz? Najgorszą udrękę dostępną wyobraźni? - Tak - mówię po dłuższym milczeniu. - Dobrze. A teraz wyobraź sobie coś gorszego, coś znacznie znacznie gorszego...
Ludzie, którzy lękają się mocniejszych wrażeń, są tchórzami, bo naga rzeczywistość ich przeraża, a tacy właśnie słabi ludzie są największymi szkodnikami kultury i charakteru. Tacy wychowaliby naród jako gromadę przeczulonych człowieczków, masturbantów fałszywej kultury w rodzaju św. Alojzego, o którym powiedziano w księdze mnicha Eustachego, że gdy św. Alojzy usłyszał, jak mąż jeden z wielkim hukiem wypuścił wiatry, rozpłakał się i w modlitwie dopiero znalazł ukojenie.
Dzieje się ze mną coś niedobrego śni mi się mięso śni mi się krew chciałabym wyjąć serce spod żeber i połknąć z nim cały mój lęk
Życie większości ludzi jest rządzone pragnieniem i lękiem. Każde pragnienie jest potrzebą dodania czegoś do siebie, by być sobą w pełni. Każdy strach jest lekiem przed utratą czegoś i przez to stania się mniejszym, bycia umniejszonym. Te dwa stany pomijają oczywisty fakt, że Byt nie może być dany, albo zabrany. Byt w swojej pełni już jest w tobie, Teraz.
- A czego się boisz Eowino? - zapytał. - Klatki - odpowiedziała. - Czekania za kratami, aż zmęczenie i starość każą się z nimi pogodzić, aż wszelka nadzieja wielkich czynów nie tylko przepadnie, lecz straci powab.
Jest niewielka różnica między oczekiwaniem nieszczęścia a przeżywaniem go; z wyjątkiem tego, że smutek ma granice, podczas gdy lęk nie ma żadnych. Bo opłakujemy tylko to, o czym wiemy, że się wydarzyło; ale boimy się wszystkiego, co może się zdarzyć.
Lasem wprawdzie jestem i nocą drzew ciemnych, lecz kto się ciemni mej nie trwoży, znajdzie i girlandy róż pod mymi cyprysami.
Terroryzm polega na tym, że gdzieś w głębi naszego umysłu ktoś naciska przycisk włączający strach i przejmuje w ten sposób kontrolę nad wyobraźnią milionów ludzi.
W nocy, gdy cały dom już śpi, Stukostrachy, Stukostrachy stukają do drzwi. Chciałbym stąd uciec, lecz boję się, że Stukostrach zabierze mnie.