Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 6 miesięcy i 26 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 37

Żaden prokurator celowo nie strzela sobie w stopę, mimo że niektórzy wyglądają na takich, co lubią się kaleczyć.

Najpierw wbijasz wszystkie bile w twoim kolorze, potem czarną ósemkę. Tyle zasadniczo musisz wiedzieć.
– A jak wbiję twoją?
– Nic się nie stanie.
– A jak czarna wpadnie wcześniej?
– To przegrywasz.
– A jak zdzielę przeciwnika kijem po łbie?
– Wtedy wygrywasz.

- Nie masz zamiaru się wytłumaczyć?
- Nie.
- Bo tylko winny to robi?
- Nie. Bo w ogóle nie zwykłem tego robić.
- Czasem warto.
- Nie wydaje mi się - odparł niewyraźnie Forst. - Przychylni ci ludzie tego nie potrzebują, a wrogowie i tak ci nie uwierzą.
- Mimo wszystko są sytuacje, w których...
- Sytuacje nie mają znaczenia - uciął Wiktor. - Ludzie zawsze słyszą tylko to, co chcą. W dodatku niektórzy za punkt honoru stawiają sobie, by się to nigdy nie zmieniło. (...) - Tak jest w twoim przypadku - dodał Forst. - Założyłeś, że w jakiś sposób zawiodłem twoje zaufanie, i cokolwiek powiem, nie będzie miało znaczenia. Nie zmienisz zdania.

- Wiesz, jak się mówi do sędziów od drugiej instancji w górę?
- Nie mam pojęcia.
- "My lord" albo "my lady". To znacznie więcej niż nasze "wysoki sądzie", prawda?
- Całkiem możliwe.
- W Irlandii mówi się do nich: "The Honourable Mister Justice". W Kanadzie zresztą też, może w innych krajach anglosaskich jest podobnie. Wyobrażasz sobie polski odpowiednik? Czcigodny Panie Sprawiedliwość?
- Byłaby beka.
- To daje pojęcie o tym, jakim respektem darzą tam sędziów. A u nas? - zapytała Chyłka, wskazując na dziennikarzy stojących przed składem orzekającym. Nosili t-shirty i jeansy, a Kordian szybko dostrzegł, że jeden z nich żuje gumę.
- Co kraj, to obyczaj - powiedział.

- Logika podpowiada, że morderca realizuje urojoną misję. Wydaje mu się, że rozpoczął walkę z Synami Ciemności.
- Być może, pani Spock.
- Co?
- Nic, nieważne. Jeśli nie znasz Spocka, nie ma już dla ciebie ratunku.

- Nie za wcześnie na nachodzenie ludzi? - Kordian spojrzał na zegarek.
- To wioska. Tu ludzie wstają, jak zapieje pierwszy kur.
- To część miasta.
- Poważnie?
- Tak, od siedemdziesiątego trzeciego weszli w skład Augustowa. Powiedział mi o tym wczoraj jeden z mieszkańców. I dodał, że miasto to w większości lasy i jeziora, nie budynki.
- Ależ ty mnie potrafisz zainteresować, Zordon.
Stanęli przed drzwiami i Joanna szybko wdusiła przycisk po prawej stronie. Rozległo się mechaniczne dzwonienie, a zaraz potem w progu pojawiła się babinka opatulona kolorową chustą. Miasto jak nic, skwitowała w duchu Chyłka, a potem powiedziała:
- Niech będzie pochwalony.

- I jak zamierzasz ich przekonać?
- Racjonalnymi argumentami i siłą czystej logiki.
- A nie machlojkami, groźbami, umiejętną sofistyką i manipulacją?
- Nie.
- To coś nowego.
- Owszem - przyznała. - I stoi w sprzeczności ze wszystkim, w co wierzę, ale czasem trzeba postąpić wbrew sobie.

Był to jeden z tych wieczorów, kiedy najgorszym miejscem, w którym można być, jest własna głowa.

Martwienie się to niepotrzebny sposób na zużywanie wyobraźni.

...pomoc w formie gotowej daniny, otrzymanej za darmo, bez jakiegokolwiek nakładu pracy, zabija w człowieku ducha przedsiębiorczości....

Męczy mnie określanie ich jako - ci ludzie - odezwał się Harry jako pierwszy - odnoszę wtedy wrażenie, że są jakimś nieuchwytnym bytem, wręcz transcendentalnym, niemożliwym do objęcia rozumem, migoczącym gdzieś na styku metafizyki i realności.

Nazywajmy rzeczy po imieniu, a monarchów po tytule.

- Kancelaria prawna Chyłka bez wspólników – rzuciła. – W jaki sposób mogę pospieszyć z pomocą?

Momenty przebudzenia były jak błyskawice rozświetlające niebo. Niczym fotograf polujący na idealne ujęcie próbowałem je uchwycić, ale znikały równie szybko, jak się pojawiały.

- Wciąż uważam, że fajki wpływają korzystnie na środowisko naturalne.
- Korzystnie?
- Usuwają jego największy problem. Ludzi.

Zanim zdążyła zorientować się, co się dzieje, położył dłonie na jej policzkach i popchnął ją w kierunku ściany.
- Co ty...
- Przepraszam - powiedział.
Nie wiedziała, czy przeprasza, za to, co zrobił, czy za to, co zamierza zrobić. Jej serce zdawało się ominąć kilka uderzeń. Sekundy mogłyby być minutami, minuty godzinami. Czas został zaburzony.

- Masz przestać się wiercić, jakbyś szukał złóż węgla i wejść tam na pełnej kurwie.
- Jasne.
- Potem masz pokazać wszystkim tym ludziom swoje predyspozycje do konserwacji powierzchni płaskich.
- Co? - jęknął.
- Masz tam pozamiatać.

W końcu prawnicy nie bez powodu zajmowali drugie miejsce na liście najlepszych kłamców, tuż za politykami.

- Nic nie jest w takich sytuacjach absolutnie pewne.
- Powiedziałabym, że nie tylko w takich sytuacjach, ale tez w życiu. Jeśli nie liczyć trzech rzeczy, które pewne są. Śmierć, podatki i to, że nigdy nie kupię produktu firmy, która zmusza mnie do obejrzenia trzydziestosekundowej reklamy przed odtworzeniem jakiegoś materiału wideo w internecie.

Mów mniej, a usłyszysz więcej.

Galeria - kliknij aby powiększyć