- Nie za wcześnie na nachodzenie ludzi? - Kordian spojrzał na zegarek.
- To wioska. Tu ludzie wstają, jak zapieje pierwszy kur.
- To część miasta.
- Poważnie?
- Tak, od siedemdziesiątego trzeciego weszli w skład Augustowa. Powiedział mi o tym wczoraj jeden z mieszkańców. I dodał, że miasto to w większości lasy i jeziora, nie budynki.
- Ależ ty mnie potrafisz zainteresować, Zordon.
Stanęli przed drzwiami i Joanna szybko wdusiła przycisk po prawej stronie. Rozległo się mechaniczne dzwonienie, a zaraz potem w progu pojawiła się babinka opatulona kolorową chustą. Miasto jak nic, skwitowała w duchu Chyłka, a potem powiedziała:
- Niech będzie pochwalony.
