Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

Taki, jaki jesteś, nie możesz jednak doświadczyć naraz więcej aniżeli jednego miejsca spośród tych, które wymieniłem i milionów, jakie przemilczałem.

Cóż może się równać z doskonałością nieistnienia? (...) Pomyśl tylko, proszę: żadnych zmagań, trwóg ani lęków, żadnych cierpień ducha ni ciała, żadnych zwykłych przygód, i to w jakiej skali! Choćby się wszystkie złe moce związały i sprzysięgły przeciwko tobie, nie sięgną cię! O, doprawdy, niezrównane jest słodkie bezpieczeństwo umarłego! A jeśli jeszcze dodać, że nie jest ono niczym przelotnym, nietrwałym, przemijającym, że nic nie może odwołać go ani naruszyć, wówczas niezrównany zachwyt...
– A bodajeś szczezł – doszedł go słaby głos Automateusza, a tym słowom lakonicznym zawtórowało krótkie, lecz dosadne przekleństwo.

Dziedzicznym, a zarazem wiecznym władcą był Metameryk, posiadł bowiem zimny, piękny korpus wieloczłonowy, a w pierwszym jego członie mieszkał rozum; kiedy się ów zestarzał, po tysiącach lat, gdy się już wytarły siatki krystaliczne od wielkorządnego myślenia, władzę przejmował po nim człon następny, i tak to szło, miał ich bowiem dziesięć miliardów.

Tak. Atomy węgla bardzo chętnie łączą się ze sobą, tworząc podstawę chemii organicznej. Woda z kolei jest rozpuszczalnikiem pozwalającym na zachodzenie różnych reakcji chemicznych. Stanowi też doskonały środek transportu dla ich produktów - nawet na bardzo wielkie odległości. Problem w tym, że nie wiemy, czy gdzieś indziej natura nie wymyśliła czegoś lepszego. Znamy tylko jeden przykład życia i właściwie ciągle nie wiemy, czym ono jest.

Natura wyposażyła nas w instynkt, który „myśli” za nas i działa szczególnie w krytycznych sytuacjach. Do tego doszły inne „instynkty”, takie automatyzmy, potrzebne do borykania się z cywilizacją. Niestety, takie instynktowne reakcje nie idą w parze z myśleniem i najczęściej już po fakcie zdajemy sobie sprawę z tego, że „gdybyśmy mieli czas pomyśleć”, to wszystko byłoby inaczej. Dlatego proponuję: mniej automatyzmów, panujmy nad instynktem, zastępujmy go myśleniem. Wtedy trudno przegrać!

Nie jestem typowym astronomem. U mnie rzecz nie rozgrywa się na poziomie intelektualnym, lecz emocjonalnym. Moment, gdy z cząstkowych danych powstaje obraz na ekranie komputera, ma w sobie coś magicznego.

Warto więc mieć oczy szeroko otwarte i nie poddawać się rutynie. Bo ona, choć potrzebna, zabija postęp. Trzeba zawsze o tym pamiętać. To jedyny sposób, by od czasu do czasu wyłamać się z rygorów przyzwyczajenia i zrobić krok naprzód.

Widzę rosnący brak zrozumienia tego, czym jest nauka, jak funkcjonuje i jakie są z niej korzyści. Paradoksalnie jest to proces dokładnie odwrotny do tego, który powinien mieć miejsce w obliczu błyskawicznego rozwoju technologii, u której podstaw leży przecież nauka.
Trzeba zdjąć z nauki szatę magii i zlikwidować barierę, która oddziela naukowców od innych ludzi. Każdy powinien rozumieć swoje otoczenie i to, co się wokół dzieje. Każdemu jest potrzebna metoda naukowa i elementarna zdolność myślenia w sposób naukowy. Takie podejście do życia byłoby bardzo pomocne.

Te moje planety wyglądały początkowo jak wynik niedokładnej analizy. Warto więc mieć oczy szeroko otwarte i nie poddawać się rutynie. Bo ona, choć potrzebna, zabija postęp. Trzeba zawsze o tym pamiętać. To jedyny sposób, by od czasu do czasu wyłamać się z rygorów przyzwyczajenia i zrobić krok naprzód.

Prędzej czy później uda nam się odkryć życie poza Ziemią. I dopiero wtedy zrozumiemy, czym jest życie, jaka jest jego definicja, kim my właściwie jesteśmy. Będziemy mogli się wreszcie do czegoś porównać. Dowiemy się, czy rzeczywiście jesteśmy ważnym elementem Wszechświata, czy tylko ubocznym i nic nieznaczącym produktem reakcji chemicznej. Wciąż nie wiemy, czy ludzka inteligencja jest pozytywnym, czy negatywnym efektem ewolucji. Być może cywilizacja nas zniszczy? Być może żylibyśmy bez niej dłużej i bardziej szczęśliwie?

I to Gombrowicz mnie uczy, że być może jedynym sposobem na rozbrojenie złych emocji jest ich wydrwienie. Po Gombrowiczowsku spuszczam powietrze z tej konfrontacji wewnątrzpolskiej. To moja specjalność.

Jak zawsze Kościół myśli wyłącznie o pieniądzach i nie w głowie mu taka myśl: skoro ktoś robi coś lepiej niż ja i większej liczbie pomaga, to można się czegoś od niego nauczyć, albo poprzeć lepszego rezygnując z własnej działalności?

Od czasu do czasu obywatele mają prawo do łamania prawa! Czyli do obywatelskiego nieposłuszeństwa!

I tu i tu śmierć zagląda ci w oczy. Znacie takie powiedzenie, że lepiej zginąć niż przegrać? Moim zdaniem to właśnie przełamanie własnego strachu zmienia chłopców w mężczyzn. Są takie momenty – nie tylko w rajdzie, ale też w życiu – że albo zginiesz, albo wygrasz.

Ogolił mnie w Łodzi na torze cartingowym (śmiech). Faktem jest, że wózki były niedoważone. Ja 90-kilowy chłop, a on kilkunastoletnie dziecko. Nie umniejszam jednak jego sukcesu. Byłem zadowolony z tego wyniku, bo widziałem, jaki potencjał jest w tym chłopaku. Fenomenalny. Bardzo bym chciał, żeby wrócił do zdrowia.

Mógłbym być mistrzem świata WRC. Jestem o tym święcie przekonany. Ale w odpowiednim momencie popełniłem kardynalny błąd, odrzucając propozycję zostania kierowcą testowym. Myślałem sobie: „frajerzy, ja nie jestem od testowania, tylko od wygrywania, wszystkim wam dokopię”.

Kiedy pojawiłem się pierwszy raz na Dakarze i zobaczyłem panów po 60-tce, pomyślałem sobie: „nie no, tych to jedną ręką objadę”. A później ze zdziwieniem patrzyłem jak to oni rozdają karty. Zrozumiałem, że jeszcze wiele muszę się nauczyć.

Zrobiłem to i teraz wiem, że Dakar jest jak choroba, jak narkotyk - uzależnia od pierwszego razu i nie można się z niego wyleczyć.

Nie mogłem się powstrzymać od łez. Ja, dorosły facet, płakałem, patrząc na mijające mnie pojazdy. Nie mogłem się z tym pogodzić, że to już koniec, że nie tylko mój wielomiesięczny wysiłek włożony w przygotowania, ale i mechaników oraz wspierających mnie osób, poszedł na marne. Jak mówię teraz o tym, zakleszcza mi się gardło.

Siadam w fotelu, zakładam kapcie, ale ciągle jest to fotel rajdowy, a kapcie w zależności od nawierzchni: szutrowe, albo slicki. Sam zdecyduję kiedy powieszę kask na kołek...