Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich podróżników

Zobacz listę podróżników

Zobacz listę polskich podróżników

Podróżnicy wg. narodowości

Szybko zrozumiałam, że nic, a w szczególności życie, nie jest nam dane na zawsze i jeżeli chcę coś zrobić, to teraz, zaraz, bo jutra może już nie być.

Przez 8 lat chodziłem szlakiem Indian Ameryki Południowej. Żyłem między nimi. Poznałem ich zwyczaje, kulturę. Nauczyłem się nawet ich języka. (...) Poznałem też ich psychikę, i logikę myślenia.

Wygrywałem, bo przegrać można tylko raz.

Zawsze starałem się w życiu osiągnąć to, co niemożliwe. We wszystkich reportażach, we wszystkich przygodach starałem się dolecieć tam, gdzie nikt nie doleciał. Postawić nogę tam, gdzie nikt jej nie postawił. Zrobić to, czego nikt nie zrobił.

Szczęśliwi są ci, co śnią sny i gotowi są zapłacić każdą cenę, by je zrealizować.

Ale powiedziałem sobie, że lepiej nie szukać zdjęć wymowniejszych od tysiąca słów i poprzestać na tych, które mówią ich 999, ale są bardziej bezpieczne...

Chodniki po obu stronach jezdni zatłoczone były spieszącymi się ludźmi. Tylko zmiana świateł zatrzymywała ich na chwilę. Dokąd szli, dlaczego tak się spieszyli? Nagle ludzie wydali mi się podobni do szklanych kulek w zabawkach mechanicznych: toczą się i toczą zderzając się ze sobą po drodze, by wreszcie ulec prawu grawitacji. Czułem się, jak jedna z tych kulek, ale nie chciałem ulec... nie chciałem, by popychali mnie inni. Chciałem iść własną drogą. Jednakże wciąż zderzałem się z tymi, którzy chcieli zatrzymać mnie i zmienić kierunek mojej drogi. Postanowiłem twardo walczyć, nawet jako jeden przeciwko wszystkim.

Śmierć latała ze mną podczas wojny przycupnięta na siedzeniu mojego spitfire’a, towarzyszyła mi też, gdy rozwścieczone fale były w zmowie z wiatrem i czyhały na chwilę słabości kruchej żaglówki. Śmiertelne zagrożenie przynosiły mi polowania na dzikie zwierzęta i wizyty wśród wrogich i pierwotnych plemion indiańskich. Śmierć kryła się w kulach rabusiów, w zatrutych strzałach, w pełnych jadu zębach węży. W dziewiczej selwie, na drogach i bezdrożach, w wodzie i w górach miałem szansę walczyć ze śmiercią. Na kulę mogłem odpowiedzieć kulą, a furię Przyrody mogłem pokonać mięśniami, zręcznością i pomysłowością. Tutaj, w selwie żelaza i betonu, czułem się bezradny, nie znałem dostatecznie świata kłamstw.

Dzisiaj koka nie ma smaku, już nie pora na pracę. Za trzy dni bardzo chętnie cię przewieziemy. To nasz obowiązek, ale dzisiaj koka nie smakuje, straciła smak!

Jeszcze raz mogłem się przekonać, że jednak kobiety mają zawsze rację. Pozorny kaprys mojej żony uratował życie dwóm ludziom!

Może się okazać, że wojna na Ukrainie to wielki teatr. Cały czas obserwuję nieścisłości na scenie, jakby to była źle napisana sztuka.

Miłość do dziecka determinuje większość życiowych wyborów bez względu na to, skąd pochodzimy.

To porażka, jeśli rodzic musi sięgnąć do kary cielesnej. Przecież na współpracowników zwykle nie krzyczymy i nie bijemy ich, jeśli coś zawalą, prawda? Bo nie czujemy nad nimi władzy i wiemy, że musimy sięgnąć do innych środków perswazji. Więc dlaczego mamy wykorzystywać przewagę nad własnym dzieckiem?

Nigdy nie zdarzyło się wam uwieść pięknej i cudownie pachnącej kobiety, która w środku była pusta jak wydmuszka?

Dojrzałość polega na tym, żeby doceniać to, co się ma.

Ale jak mam mieć złudzenia, skoro w zasadzie nie znam facetów, którzy są uczciwi i wierni? I nie chodzi mi o wierność fizyczną – to byłoby zbyt trywialne. Chodzi o lojalność w stosunku do kobiety, która jest partnerką, żoną. Mam duży problem, żeby zaufać mężczyźnie.

Choć unikam tradycyjnych ról kobiecych, to tkwi we mnie przekonanie, że mężczyzna powinien zapewnić kobiecie bezpieczeństwo. Chcę wierzyć, że jeśli coś mi się stanie, to on się mną zaopiekuje.

Łatwiej podbijać nowe lądy, niż każdego dnia rano wstawać, odwozić dziecko do szkoły, układać się z szefem, którego się nie lubi.

Sposobem na wszystko są odpowiedni ludzie w pobliżu.

Bo czy w życiu zawsze chodzi o fajerwerki? Odpowiadam – nie, jeżeli widziało się ich już tysiące. Moim Everestem jest mój dzisiejszy dzień. I jutrzejszy też nim będzie.