Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Losowe cytaty Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 4 miesięcy i 2 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 25

Kto sieje ASAP, zbiera FAKAP.

- potrzebujemy więcej informacji - oznajmiła
- wyświetlić na niebie Kormakosygnał?

- (...) Po tym, jak z Joanną ustaliliśmy to wszystko, doszliśmy do wniosku, że zasadniczo jest pan skrajnie głupi, ale niewinny całej sytuacji i...
- Wypraszam sobie - wpadł w słowo Oryński (...)
- Może pan sobie wypraszać do woli, ale nie zmienia to faktu, iż obcuje z głupcami od kilkudziesięciu lat, a zatem jestem w stanie stwierdzić, czy mam do czynienia z kolejnym.

- Serce zdeponowane u mnie, komórka w samochodzie, mózg teź dawno dawno zaginął w akcji - mruknęła. - Jest coś, co nosisz przy sobie?

(...) Bronię praw zwierząt zacieklej niż praw ludzi...

I myślę, że nigdy nie byłeś z nią tak naprawdę
szczęśliwy.
Oryński znów zatrzymał auto przed światłami. Nabrał tchu
i zerknął na Karolinę.
– Byłem bardziej niż szczęśliwy – odparł.
– Może tak ci się tylko wtedy…
– Nic mi się nie wydawało – uciął, znów znacznie ostrzej, niż
zamierzał. – I wszystko to, co mówisz, dowodzi tylko, że nie
potrafisz tego zrozumieć.
– Czego konkretnie? – odparowała.
– Tego, że patrzysz w oczy drugiej osoby i nagle cały świat zawęża się tylko do nich. Tego, że czyjś oddech wpada do twoich ust i wydaje ci się, że po raz pierwszy w życiu naprawdę oddychasz. Tego, że dotykasz czyjegoś ciała i masz wrażenie, że łączycie się na zupełnie innej, niefizycznej płaszczyźnie. I tego, że bez wahania jesteś w stanie oddać za kogoś życie, bo bez tej osoby i tak nie istniejesz.

- Jesteś naprawdę nędznym skurwielem, Adam.
(...)
- I otaczasz się równie nędznymi skurwielami.
- To prawda - przyznał lekkim tonem Adam. - Kieruję się zasadami Realpolitik, którą ktoś kiedyś zdefiniował dla mnie prostymi, ale trafnymi słowami: może to i skurwysyny, ale moje skurwysyny.

Ostatecznie przecież każde z nich dostało to, czego pragnęło. Ponadto Kitlińska wciąż miała w pamięci, że polityk kłamie, nawet kiedy mówi "dzień dobry".

- Tysiąc? - spytał łysol i konspiracyjnie się rozejrzał.
- U nas będziesz dostawał dwanaście razy tyle. Dochód w całości nieopodatkowany. Niech państwo samo na siebie łoży, jeśli chce wyrzucać grubą kasę na pensję dla świń przy korycie.

- O, jesteś - zauważyła.
- Jestem. (...)Trzeźwy i w pełni sił. Tymczasem ty jesteś nawalona.
(...)
- Bez przesady, Zordon. Chlapnęłam może co nieco, ale...
- To po to pojechałaś do Krakowa.
- Kalumnie i oszczerstwa!
- Chyłka...
- Pozwę cię z dwieście dwunastego paragraf pierwszy Kodeksu karnego, zanim zdążysz się zorientować, co się dzieje. Wiesz, ile ci za to będzie grozić?
- Posłuchaj...
- No, mów. To kolokwium.
(...)
- Grzywna albo ograniczenie wolności - powiedział, chyba tylko po to, by dała mu spokój.
- I dodatkowo może cię czekać nawiązka na rzecz pokrzywdzonej lub na Polski Czerwony Krzyż. (...)Albo na inny cel społeczny, który wskaże pokrzywdzona. Na przykład na fundusz wyleczenia Zordona z Chyłki.
(...)
- Co ty pieprzysz?
- Weź lusterko i spójrz sobie w oczy - odparła z uśmiechem. - Zobaczysz w nich głęboki zawód spowodowany jeszcze głębszym uczuciem, którym darzysz swoją patronkę.

Nosi pan w sobie smutek jak owoc pestkę. I robi to od tak dawna, że wydaje się to panu zupełnie naturalne, niemożliwe do zmiany. A nie jest tak. Wszystko da się zmienić.

W życiu martwiłam się pierdyliardem rzeczy i koniec końców okazało się, że te, którymi naprawdę powinnam, mogłam policzyć na palcach jednej ręki.

Chyłka.... Jesteś jedną z tych osób, które uważają, że Kopciuszek powinna pogonić księcia, bo kazał jej przymierzać but tylko dlatego, że nie poznał jej bez makijażu.

W tej chwili definiuję życie jako długi okres polegający na zbieraniu gości na swój pogrzeb.

- Ty też powinnaś - odezwał się po chwili Kordian.
- Co? Poczytać Waltosia? (...)
- Miałem na myśli coś dotyczącego twojego aktualnego stanu. - Wskazał na jej brzuch.
- A, no tak. Racja.
Przysiadła na skraju biurka, oparła się o blat i rozsunęła szeroko ręce. Zmrużyła oczy, jakby szukała w pamięci tytułów, które zamierzała wziąć na tapetę.
- Oczyszczanie organizmu z pasożytów? - rzuciła. - Co sądzisz?
- Niespecjalnie ci się to przyda.
- Zapobieganie rozwojowi zakażeń pasożytniczych?

Nie ma mnie, być może od dawna mnie już nie było. Znikam, uciekam na wzgórza, uciekam, bo życie mi miłe. To się nie mogło inaczej skończyć, przypuszczam, że oboje od jakiegoś czasu o tym wiedzieliśmy. Sądny dzień nadszedł, ale byłeś na niego przygotowany. Nie uciekaj, Zordon, zostań tam, gdzie jesteś.

- Ma pan klucze? - odezwał się Aleksander.
- Do szczęścia? Nie. Ale podobno Duńczycy je mają. Nazywają je hygge.

- Dzień dobry, panie kierowco.
- Dzień dobry. (Kordian)
- Wie pan, dlaczego pana zatrzymałem?
Joanna wychyliła się w kierunku funkcjonariusza.
- Bo trudno byłoby prowadzić tę rozmowę w ruchu?
Policjant drogówki zamrugał z pewnym niedowierzaniem, a potem mimowolnie się rozejrzał, zupełnie jakby się spodziewał, że jest w ukrytej kamerze.
- Nie.
- To może przez te zwłoki, które wieziemy w bagażniku? - zapytała Joanna.

Mijały się z prawdą, ale Forst nie miał zamiaru ich uświadamiać. Zresztą zapewne by mu się nie udało - pozbawione podstaw tezy zazwyczaj są tymi, które zdobywają najszersze grono zwolenników.

Wielu widziało w niej osobę przejmującą się jedynie własnym zdaniem, ale gdyby taka była, wychodziłaby do pracy w dresie i japonkach. I w koszulce z Eddiem.

Galeria - kliknij aby powiększyć