- O, jesteś - zauważyła.
- Jestem. (...)Trzeźwy i w pełni sił. Tymczasem ty jesteś nawalona.
(...)
- Bez przesady, Zordon. Chlapnęłam może co nieco, ale...
- To po to pojechałaś do Krakowa.
- Kalumnie i oszczerstwa!
- Chyłka...
- Pozwę cię z dwieście dwunastego paragraf pierwszy Kodeksu karnego, zanim zdążysz się zorientować, co się dzieje. Wiesz, ile ci za to będzie grozić?
- Posłuchaj...
- No, mów. To kolokwium.
(...)
- Grzywna albo ograniczenie wolności - powiedział, chyba tylko po to, by dała mu spokój.
- I dodatkowo może cię czekać nawiązka na rzecz pokrzywdzonej lub na Polski Czerwony Krzyż. (...)Albo na inny cel społeczny, który wskaże pokrzywdzona. Na przykład na fundusz wyleczenia Zordona z Chyłki.
(...)
- Co ty pieprzysz?
- Weź lusterko i spójrz sobie w oczy - odparła z uśmiechem. - Zobaczysz w nich głęboki zawód spowodowany jeszcze głębszym uczuciem, którym darzysz swoją patronkę.