Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Losowe cytaty Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 4 miesięcy i 2 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 21

Ścieranie się ze mną na sali sądowej to trochę tak, jak cała ta sprawa z akceptowaniem plików cookies. Nic nie zrozumiesz, a na końcu i tak się na wszystko godzisz.

Wiesz, że jesteśmy jedynym gatunkiem na Ziemi, który boi się śmierci? To absurdalne. Musimy nieźle się napracować, żeby opanować ten strach, a wszystkie inne stworzenia mają to bez wysiłku. Nie wiedzą przecież, że umrą, nie mają takiej świadomości.

Widzisz tu gdzieś korynckie kolumny? Nie, bo to nie jest, kurwa, ateńska kolebka demokracji, tylko kancelaria prawna.

- Spokojnie - uciął Rychter. - Robert Makłowicz istnieje i w mojej, i w każdej innej linii czasu, którą odwiedziłem. W przeciwnym wypadku fundament wszechświata straciłby oparcie.

- Jesteś prawdziwym mentalnym marynarzem, Zordon.
- Że kim?
- Odpływasz myślami w siną dal - odparła. - Na przepastne wody oceanu bezowocności.

Ktoś kiedyś powiedział, że najbardziej osamotnieni jesteśmy, gdy obserwujemy, jak cały świat upada, a my nie możemy nic z tym zrobić. I miał rację.

Jeśli mogłabyś wymazać wszystkie błędy, które popełniłaś, wymazałabyś też całe swoje doświadczenie, które z nich płynęło. Zapamiętuj je jednak jako lekcje, a nie rozczarowania.

Każdy klient - nawet ten niewinny jak ocet - odczuwał przymus, by przekonać obrońcę o swojej niewinności. Było to bzdurne podejście, ale z jakiegoś powodu kultywowane na całym świecie. Dopiero doświadczeni recydywiści podchodzili do sprawy szczerze. Zdarzali się też oczywiście tacy jak Awit. Stawiali ultimatum, licząc na to, że jeśli ich prawnik uzna ich za niewinnych, zostaną rozgrzeszeni.

- Potrzebujesz odbicia - dodał premier
- I ty mi w tym pomożesz?
- Nie, ja docisnę cię tak, że już nie wstaniesz.
Spojrzał z pogardą na wózek, jakby chciał zasugerować, że ta uwaga nie była do końca przenośnią.
- Swoją drogą, jak rehabilitacja?
- Całkiem nieźle - odparł Patryk obojętnie.-A twoja?
- Mnie nic nie dolega.
- Racja. Skurwysyństwo to nie choroba, tylko cecha wrodzona.

Robili to, czego wymagała od nich demokracja - dążyli do zdobycia, a potem utrzymania władzy. System był zaprojektowany w ten sposób i Joanna wychodziła z założenia, że nikt nie powinien się na to zżymać.

- Tak czy inaczej uważam, że...
- Kartagina powinna zostać zburzona.

(...) do Kordiana dotarło, że wraz z Chyłką właściwie stworzyli kryminalistę. Teraz bowiem Sendalowi nie pozostanie nic innego, jak na pełny etat zająć się tym, co robił wespół z mafią. Legalna droga kariery bezpowrotnie przepadła. Zostały mu jedynie perspektywy poza prawem.

- Tyle tu spienionego mleka, bitej śmietany, syropów smakowych i cukru, że czuję się, jakbym wpadła do kawiarnianego odpowiednika jakiejś piosenki Britney Spears - mruknęła Joanna.
Kiedy jednak pociągnęła pierwszy łyk, rozpromieniła się.
- Smoła - oceniła. - Całkiem niezła.

- Widywałem już takich jak ty. Jest ich na pęczki.
(...)
- Takich jak ja, to znaczy? - zapytał w końcu.
- Młodych prawników, którym na początku wydawało się, że chcą po prostu dobrze zarabiać, a dopiero później uświadomili sobie, że jest w tym coś więcej.
- Idealistów? - podsunął Oryński. - Beznadziejnych fantastów, którzy łudzą się, że życie może być czymś więcej niż tylko popychaniem do przodu swojej kariery.

- Powinienem się tego spodziewać, prawda?
- Powinieneś.
(...)
- Przecież cię znam - ciągnął. - I zdaję sobie sprawę, jak zimna, nikczemna, wyrachowana z ciebie...
- Hola, Zordon. Zaraz rozpędzisz się tak, że nie wyhamujesz przed urwiskiem.

Siedzieli na beczce prochu i oboje zdawali sobie z tego sprawę.

- Nie chcesz znać szczegółów? A co z twoją twardą skórą?
- Mięknie, kiedy w grę wchodzi zabijanie zwierząt.

Moje alibi jest nie do podważenia, bo opiera się na prawdzie.

To od niego zależało życie klienta. To od jego argumentacji, umiejętności, retoryki, a czasem kilku gestów zależało to, co stanie się z człowiekiem, którego reprezentował.

- Poprzednio pracowałaś w boksie porad prawnych w Arkadii.
- Ale mój salon grał rolę gabinetu, jeślibyś zapomniał.
Pamiętał doskonale. Zarówno bajzel, jaki panował w jej mieszkaniu przy Argentyńskiej, jak i spojrzenie, jakim obrzucała go, ilekroć przypominał o pracy w boksie. Teraz w jej oczach nie było już ani pretensji, ani poczucia klęski. Zupełnie jakby wymazała tamten epizod z pamięci.

Galeria - kliknij aby powiększyć