I myślę, że nigdy nie byłeś z nią tak naprawdę
szczęśliwy.
Oryński znów zatrzymał auto przed światłami. Nabrał tchu
i zerknął na Karolinę.
– Byłem bardziej niż szczęśliwy – odparł.
– Może tak ci się tylko wtedy…
– Nic mi się nie wydawało – uciął, znów znacznie ostrzej, niż
zamierzał. – I wszystko to, co mówisz, dowodzi tylko, że nie
potrafisz tego zrozumieć.
– Czego konkretnie? – odparowała.
– Tego, że patrzysz w oczy drugiej osoby i nagle cały świat zawęża się tylko do nich. Tego, że czyjś oddech wpada do twoich ust i wydaje ci się, że po raz pierwszy w życiu naprawdę oddychasz. Tego, że dotykasz czyjegoś ciała i masz wrażenie, że łączycie się na zupełnie innej, niefizycznej płaszczyźnie. I tego, że bez wahania jesteś w stanie oddać za kogoś życie, bo bez tej osoby i tak nie istniejesz.
