Szczęście to stan umysłu. Nie sądzę, że można być wiecznie szczęśliwym. Człowiek cieszy się z pewnych rzeczy, a z innych nie.
Mózg ludzki jest duchem w maszynie, która nie jest maszyną. Tworząc nierozdzielny układ z ciałem, mózg zarazem służy mu i jest przez nie obsługiwany.
Ludzie najbardziej duchowi, jako ci najsilniejsi, odnajdują swoje szczęście tam, gdzie inni znaleźliby swą zgubę: w labiryncie, w srogości wobec siebie i innych, w eksperymencie; ich rozkoszą jest przezwyciężanie samych siebie: ascetyzm staje się u nich naturą, potrzebą, instynktem. Trudne zadanie uznają za przywilej; igranie ciężarami, które przytłacza innych, za wypoczynek...Poznanie – forma ascetyzmu. - Są oni najczcigodniejszym typem ludzi: nie wyklucza to faktu, że są ludźmi najpogodniejszymi i najmilszymi. Panują, nie dlatego, że chcą, ale że są; nie mają możliwości bycia tymi drugimi.
Te wszystkie sprawy zaabsorbowały jego umysł, wciagneły świat do środka, do tej wielkiej, chaotycznej przestrzeni, jaką każdy człowiek nosi w sobie niczym wielki niewidzialny bagaż, który wlecze się ze sobą przez całe życie, nie wiadomo po co. Wlasne ja.
Umysł człowieka potrzebuje świętości, więc szuka jej wszędzie, niby pęd rośliny, który rosnąc w jaskini, pnie się do każdego, najmniejszego nawet światła.
Gdyby ludzie czytali te same książki, żyliby w tym samym świecie, tymczasem żyją w innych, jak ci Chińczycy, o których pisał Kircher. A są i tacy, całe mnóstwo, co nie czytają wcale, ci mają umysł uśpiony, myśli proste, zwierzęce, jak owi chłopi o pustych oczach.
Ludzie myślą, że żyją bardziej intensywnie niż zwierzęta, niż rosliny, a tym bardziej - niż rzeczy. Zwierzeta przeczuwają, że żyją bardziej intensywnie niż rośliny i rzeczy. Rośliny śnią, że żyją bardziej intensywnie niż rzeczy. A rzeczy trwają, i to trwanie jest bardziej życiem niż cokolwiek innego.
U większości ludzi (...) myślenie polega na bezużytecznym międleniu w kółko tego samego. Ponieważ myślenie to ma charakter zaburzony, a często też negatywny, jest w znacznej mierze szkodliwe".
Obsesje zamykają umysł na wymiary. (...) Ludzie nie chcą być skomplikowani. Nie lubią tego. Naprawdę tragiczne.
Są poświęcone w przyrodzeniu człowieka chwile, uroczyste igrzyska umysłu i duszy, w których myśl nasza zagrażając się w otchłani bytu toczy sępny wzrok po całej przestrzeni minionych i przyszłych czasów.
Można przypuścić, że wszyscy ludzie mają świadomość, lecz na ogół nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.
Człowiek potrafi owładnąć tym tylko, co może pojąć, a pojąć z kolei może jedynie to, co się da wysłowić. Niewysłowione jest niepojęte.
Podczas gdy jeden człowiek może sam odkryć pewną rzecz, drugi nigdy nie jest w stanie tego zrozumieć, nawet jeśli jest przez długi czas nauczany za pomocą wszelkich możliwych wyrażeń i metafor; jego umysł w żaden sposób nie może tego pojąć, jego zdolności są do tego niewystarczające.
Ludzie boją się, że ktoś ich zamknie w jakimś pudełku, ale nie zdają sobie sprawy, że już są w nim uwięzieni – tym pudełkiem jest ich własny mózg. On z kolei jest zamknięty w większym pudełku – w ludzkim społeczeństwie z jego niezliczonymi fikcjami.
Coraz liczniejsza rzesza uczonych postrzega kultury jako swego rodzaju infekcję bądź pasożyta umysłu, a ludzi jako ich nieświadomych żywicieli.