- Może powinniśmy go zaprosić? – szepnął Kordian, nachylając się do niej.
– Co?
– Artura.
– Jeśli masz na myśli Żelazny is over party, to jak najbardziej – odparła Chyłka. – Jeśli nasze wesele, to chyba coś ci się poprzestawiało w mózgu.
Oryński pochylił się jeszcze bardziej.
– Kogoś zaprosić musimy – zauważył.
– Po co? Mnie nikt więcej niepotrzebny.
Rzucił jej krótkie, pełne powątpiewania spojrzenie.
– Jacyś świadkowie by się przydali – powiedział. – Choćby po to, żebym w momentach twojego zwątpienia mógł ich powołać i dowieść, że faktycznie wyszłaś za mnie za mąż.
– Będziesz miał to w papierach – odparła. – Poza tym prawnik nie wychodzi za mąż. Prawnik dobrowolnie poddaje się karze dożywotniego pozbawienia wolności.
