Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz cytaty

Remigiusz Mróz (ur. czwartek, 15 stycznia 1987) żyje już od 39 lat, 6 miesięcy i 26 dni

Remigiusz Bogusław Mróz - polski pisarz, autor powieści, prawnik; autor cyklu publicystycznego „Kurs pisania”[2], laureat Nagrody Czytelników Wielkiego Kalibru z 2016 za powieść pt. "Kasacja".

Książki Remigiusza Mroza:

Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 43

...Uniósł brwi, biorąc od patronki telefon.
-Co mam mu napisać?
-A bo ja wiem? - odparła, kierując się do wyjścia. - Użyj tego waszego hip-hopowego kodu. JOŁ ZIOMBEL, WBIJAJ TU NA CHAWIRĘ. BO PRAWIĘ ZDECHŁ NAM BĄBEL.
-Hm?

Chyłka poprawiła żakiet. Dla Oryńskiego wyglądała znacznie lepiej w koszulce Iron Maiden i skórzanej kurtce, ale nie zająknął się na ten temat słowem. Kiedy jechali na Białołękę, napomknął zaś, że niedługo będzie musiała zacząć zaopatrywać się w sklepach z odzieżą ciążową. Odpowiedziała tylko, że martwić się o to będzie administracja więzienia, do którego trafi po zabójstwie aplikanta ze szczególnym okrucieństwem.

Piekło w Boskiej komedii ma dziewięć kręgów, ludzka natura z pewnością więcej. I w każdym panuje jeszcze większy mrok niż u Dantego na samym dnie.

- Coś w tym jest - przyznał Oryński - Ale nadal nie rozumiem wielu rzeczy.
- Jesteś mężczyzną. Pewnych nigdy nie zrozumiesz, jak choćby poczucia ulgi, kiedy po całym dniu w końcu ściągasz stanik.

- Coś Ty za jeden? - zapytał przemytnik, taksując go wzrokiem.
[...]
- Zordon. - powiedział.
- Co, kurwa? Jak ten z "Power Rangers"?
- Mhm - mruknął niechętnie Oryński, rozglądając się. - Wiesz, jak jest.
- Nie wiem.
- Mam na imię Kordian - odparł aplikant i wzruszył ramionami. - Ktoś kiedyś rzucił hasło, że "Kordon, Zordon, jeden pies", i przylgnęło jak gówno do ogona.
[...]
- Spoko, czaję. - powiedział handlarz. - Ja też miałem taki syf.
Kordian skinął głową.
- Kielecki - przedstawił się, podając mu rękę. - Jak się przyjebali do nazwiska, przez jakiś czas byłem Scyzoryk. Kiepska sprawa.

- Jak się czujesz? (...)
- Jakbym mogła podbić cały świat, pokonać każdego przeciwnika, osiągnąć każdy cel i zrealizować wszystkie zamierzenia. Czyli dzień jak co dzień.

Biologiczne dziecko rodzi się w brzuchu, a adoptowane w sercu.

(...) kiedy całe życie przelatuje ci przed oczami, albo się żałuje zmarnowanych okazji, albo robi się wszystko, żeby o nich nie myśleć. Trzeciej opcji nie ma.

Im bardziej trzęsie się dupa, tym prędzej z życia będzie kupa.

Łudziłeś się, że czas leczy rany? Nic z tych rzeczy. Czas po prostu wszystko zabija, smutek także.

Zordon byłby w niebie, uwielbiał łososie i wszelkie inne pływające barachło.

- Ktoś Cię zobaczy Forst.
- Nie zobaczy - odparł komisarz, a potem odgiął oparcie do tyłu i ułożył się wygodnie, naciągając czapkę na twarz. - Jak wyglądam?
- Jak chory psychicznie.

- To pewne? - spytał.
Chyłka wzruszyła lekko ramionami.
- To nie śmierć ani podatki - odparła.

- Jesteśmy pod ścianą.
- Zazwyczaj w takiej sytuacji przebijasz ją głową.

- Aspirant sztabowa Dorota Savatino - oznajmiła.
Stojąca naprzeciwko niej prawniczka uniosła brwi.
- Okej, mnie mów "adwokacino" - odparła, a potem wskazała na Kordiana. - A jemu "gruntowa botwino".

- Zordon - zaczęła pobłażliwie. - Gdybyś ty uczestniczył w takim wypadku, dawno wylewałabym krokodyle łzy przy twojej mogile.
- Świetnie. Zawsze wiesz, jak napełnić moje serce radością.

(...) jeśli dotychczas nosili go w sercu, to teraz...
– Ty chyba sama go nie masz, co?
Odwróciła się do niego i zmrużyła oczy.
– W pewnym sensie nie – przyznała. – I właśnie w tej sprawie zamierzam zawrzeć z tobą umowę na podstawie artykułu osiemset trzydziestego piątego Kodeksu cywilnego.
– Co?
– Umowa przechowania, Zordon. Depozyt.
– Tak, wiem, ale...
– Ale nie spodziewałeś się romantyzmu prawniczego, rozumiem – odparła, machnąwszy ręką. – Ja też nie, ale cała ta rzewna atmosfera tak na mnie działa.
– Chcesz powiedzieć, że...
– Że jako deponent oddałam ci przedmiot umowy na przechowanie. A ty jako depozytariusz masz obowiązek zachować je w niepogorszonym stanie.

- Jak się czujesz? - zapytał od razu, kiedy wszedł do mieszkania.
- Mniej więcej jak Magda Gessler w dworcowym barze.
- Czyli?
- Widzę cały ogrom roboty, ale nie mam zamiaru jej wykonywać.

- Jak Ty to wszystko ogarniasz?
- Co?Życie?
- Nie,tego akurat nie ogarniasz - odparł i zatoczył ręką krąg nad kilkoma wyrokami. - Miałem na myśli to
- Tego też nie ogarniam.

Nikt ze sobą nie taszczy całej prawdy o swoim życiu.

Galeria - kliknij aby powiększyć