(...) jeśli dotychczas nosili go w sercu, to teraz...
– Ty chyba sama go nie masz, co?
Odwróciła się do niego i zmrużyła oczy.
– W pewnym sensie nie – przyznała. – I właśnie w tej sprawie zamierzam zawrzeć z tobą umowę na podstawie artykułu osiemset trzydziestego piątego Kodeksu cywilnego.
– Co?
– Umowa przechowania, Zordon. Depozyt.
– Tak, wiem, ale...
– Ale nie spodziewałeś się romantyzmu prawniczego, rozumiem – odparła, machnąwszy ręką. – Ja też nie, ale cała ta rzewna atmosfera tak na mnie działa.
– Chcesz powiedzieć, że...
– Że jako deponent oddałam ci przedmiot umowy na przechowanie. A ty jako depozytariusz masz obowiązek zachować je w niepogorszonym stanie.
