- Liczy się dla mnie to, że po fakcie będę mogła mówić do ciebie...
(...)
- Małż - rzucił.
Joanna na moment przestała przeżuwać.
- Nie będę mówiła do ciebie "małż".
- Czemu nie? To zabawne.
- Mniej więcej jak kabarety w TVP.
- "Mój małż Kordian" (...) Albo jeszcze inaczej. Ja będę żon, a ty małża.
