Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Zaginięcie

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Inwigilacja Kasacja Kontratyp
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Kiedy klient może, klient kłamie.

...podczas gdy Daniel sprawiał wrażenie, jakby urodził się z iPhone'em ręku. Był typowym korposzczurem, który czelendżował kejsy i fokusował się na targecie.

- Jest gotów pojechać dla nas na Białoruś.
- Dla nas?
- Dla kilkunastu tysięcy.
- To pójdzie z twojej pensji.
- Jeśli tak, to będę musiał nocować u ciebie przez dobre pół roku. I żyć na twój koszt.
- W takim razie z mojej pensji.

...Uniósł brwi, biorąc od patronki telefon.
-Co mam mu napisać?
-A bo ja wiem? - odparła, kierując się do wyjścia. - Użyj tego waszego hip-hopowego kodu. JOŁ ZIOMBEL, WBIJAJ TU NA CHAWIRĘ. BO PRAWIĘ ZDECHŁ NAM BĄBEL.
-Hm?

- Coś Ty za jeden? - zapytał przemytnik, taksując go wzrokiem.
[...]
- Zordon. - powiedział.
- Co, kurwa? Jak ten z "Power Rangers"?
- Mhm - mruknął niechętnie Oryński, rozglądając się. - Wiesz, jak jest.
- Nie wiem.
- Mam na imię Kordian - odparł aplikant i wzruszył ramionami. - Ktoś kiedyś rzucił hasło, że "Kordon, Zordon, jeden pies", i przylgnęło jak gówno do ogona.
[...]
- Spoko, czaję. - powiedział handlarz. - Ja też miałem taki syf.
Kordian skinął głową.
- Kielecki - przedstawił się, podając mu rękę. - Jak się przyjebali do nazwiska, przez jakiś czas byłem Scyzoryk. Kiepska sprawa.

Zordon byłby w niebie, uwielbiał łososie i wszelkie inne pływające barachło.

- Zordon - zaczęła pobłażliwie. - Gdybyś ty uczestniczył w takim wypadku, dawno wylewałabym krokodyle łzy przy twojej mogile.
- Świetnie. Zawsze wiesz, jak napełnić moje serce radością.

Nikt ze sobą nie taszczy całej prawdy o swoim życiu.

- Pojedziesz iks piątką. Zawsze chciałeś to zrobić, nie? - wyterkotała. - Masz prawo jazdy?
- Znamy się od roku, a ty nie wiesz, czy mam prawo jazdy?
- Nie wiem też, jaki masz rozmiar bokserek. I daj Bóg, nigdy się nie dowiem (...).

Wiem, że jak nie idzie, to chce się obarczyć winą za to cały świat, tylko nie samego siebie.

- Mam nadzieję, że cię nie wywalą, Zbigniew - powitała go prawniczka
- A ja mam nadzieję, że ciebie nie przerzucą do innego obszaru - odparł, nie podnosząc wzroku. - Choć być może nadawałabyś się do prawa upadłościowego. Gdzie się nie pojawisz, tam upada wszelka moralność.

- Mamy z Awitem problem i...
- Z czym?
Rozmówczyni przez moment milczała.
- Z Awitem. Moim mężem.
- Jest takie imię?
- Jezu, Chyłka... nic się nie zmieniłaś, prawda?

- Będziesz służyła mi dobrym słowem, otuchą i wsparciem.
– Po moim trupie.
– To chociaż wiedzą i doświadczeniem.
– To już bardziej prawdopodobne...

Kto chce oskarżać powinien mieć dowód.

- Gdzieś Ty był, do cholery?
- Widzę, że czujesz się już..
- Czuję się, jakby spadło na mnie całe gówno świata - wysyczała. - A ty powinieneś tu być i przyjąć cały ten ładunek na klatę.
Oryński i Wito wymienili się zdziwionymi spojrzeniami.
- Nieźle - odezwał się przemytnik. - Miałeś rację.
- W czym miał rację? - rzuciła ostro Joanna.
- Mówił, że wyjątkowa z ciebie.. - zaczął handlarz, ale w porę się wycofał. - Jak to określiłeś?
- Wyjątkowo urokliwa dama.

By gadać z koniem, czasem musisz rżeć jak on.

- Dobra - powiedział, obracając kij w ręce. - Zagramy w ósemkę. Wybierasz sobie kolor bil..
- One mają różne kolory.
- Chodzi o to, że albo pełne, albo połówki.
- Pełne - postanowiła. - Do ciebie bardziej pasują połówki. Ma to związek z twoim mózgiem.
- Dzięki - bąknął, a potem na powrót skupił się na stole. - Najpierw wbijasz wszystkie bile w twoim kolorze, a potem czarną ósemkę. Tyle zasadniczo musisz wiedzieć.
- A jak wbiję twoją?
- Nic się nie stanie.
- A jak czarna wpadnie wcześniej?
- To przegrywasz.
- A jak zdzielę przeciwnika kijem po łbie?
- Wtedy wygrywasz.

- Darzę cię... najczystszą formą... nienawiści...
- Nic nowego.

Chyłka usilnie starała się wytłumaczyć dyrektorowi Izby Celnej w Białymstoku, że sprawa jest
nagląca – i potencjalnie niebezpieczna dla jej towarzysza. Rozmówca nie wydawał się jednak
przekonany, w dodatku przyjął tryb roszczeniowy, co działało jej na nerwy.
– Skąd pani ma ten numer?
– Był w wykazie osób opóźnionych umysłowo – odparła Joanna.

- Wiesz, która jest godzina?- zapytała
- Niespecjalnie. Tu czas biegnie trochę inaczej.
- Godzina popiwkowa.
- Aha- mruknął.- Dużo wypiłaś?
- Niewystarczająco, by o tobie zapomnieć, ale zbyt wiele, by prowadzić.
- Tkwi w tym jakiś romantyzm - zauważył wesoło. - Zresztą zawsze dostrzegałem w tobie iskrę ckliwości.
- Pocałuj się w dupę, Zordon.