...podczas gdy Daniel sprawiał wrażenie, jakby urodził się z iPhone'em ręku. Był typowym korposzczurem, który czelendżował kejsy i fokusował się na targecie.
- Jest gotów pojechać dla nas na Białoruś. - Dla nas? - Dla kilkunastu tysięcy. - To pójdzie z twojej pensji. - Jeśli tak, to będę musiał nocować u ciebie przez dobre pół roku. I żyć na twój koszt. - W takim razie z mojej pensji.
...Uniósł brwi, biorąc od patronki telefon. -Co mam mu napisać? -A bo ja wiem? - odparła, kierując się do wyjścia. - Użyj tego waszego hip-hopowego kodu. JOŁ ZIOMBEL, WBIJAJ TU NA CHAWIRĘ. BO PRAWIĘ ZDECHŁ NAM BĄBEL. -Hm?
- Coś Ty za jeden? - zapytał przemytnik, taksując go wzrokiem. [...] - Zordon. - powiedział. - Co, kurwa? Jak ten z "Power Rangers"? - Mhm - mruknął niechętnie Oryński, rozglądając się. - Wiesz, jak jest. - Nie wiem. - Mam na imię Kordian - odparł aplikant i wzruszył ramionami. - Ktoś kiedyś rzucił hasło, że "Kordon, Zordon, jeden pies", i przylgnęło jak gówno do ogona. [...] - Spoko, czaję. - powiedział handlarz. - Ja też miałem taki syf. Kordian skinął głową. - Kielecki - przedstawił się, podając mu rękę. - Jak się przyjebali do nazwiska, przez jakiś czas byłem Scyzoryk. Kiepska sprawa.
- Zordon - zaczęła pobłażliwie. - Gdybyś ty uczestniczył w takim wypadku, dawno wylewałabym krokodyle łzy przy twojej mogile. - Świetnie. Zawsze wiesz, jak napełnić moje serce radością.
- Pojedziesz iks piątką. Zawsze chciałeś to zrobić, nie? - wyterkotała. - Masz prawo jazdy? - Znamy się od roku, a ty nie wiesz, czy mam prawo jazdy? - Nie wiem też, jaki masz rozmiar bokserek. I daj Bóg, nigdy się nie dowiem (...).
- Mam nadzieję, że cię nie wywalą, Zbigniew - powitała go prawniczka - A ja mam nadzieję, że ciebie nie przerzucą do innego obszaru - odparł, nie podnosząc wzroku. - Choć być może nadawałabyś się do prawa upadłościowego. Gdzie się nie pojawisz, tam upada wszelka moralność.
- Mamy z Awitem problem i... - Z czym? Rozmówczyni przez moment milczała. - Z Awitem. Moim mężem. - Jest takie imię? - Jezu, Chyłka... nic się nie zmieniłaś, prawda?
- Będziesz służyła mi dobrym słowem, otuchą i wsparciem. – Po moim trupie. – To chociaż wiedzą i doświadczeniem. – To już bardziej prawdopodobne...
- Gdzieś Ty był, do cholery? - Widzę, że czujesz się już.. - Czuję się, jakby spadło na mnie całe gówno świata - wysyczała. - A ty powinieneś tu być i przyjąć cały ten ładunek na klatę. Oryński i Wito wymienili się zdziwionymi spojrzeniami. - Nieźle - odezwał się przemytnik. - Miałeś rację. - W czym miał rację? - rzuciła ostro Joanna. - Mówił, że wyjątkowa z ciebie.. - zaczął handlarz, ale w porę się wycofał. - Jak to określiłeś? - Wyjątkowo urokliwa dama.
- Dobra - powiedział, obracając kij w ręce. - Zagramy w ósemkę. Wybierasz sobie kolor bil.. - One mają różne kolory. - Chodzi o to, że albo pełne, albo połówki. - Pełne - postanowiła. - Do ciebie bardziej pasują połówki. Ma to związek z twoim mózgiem. - Dzięki - bąknął, a potem na powrót skupił się na stole. - Najpierw wbijasz wszystkie bile w twoim kolorze, a potem czarną ósemkę. Tyle zasadniczo musisz wiedzieć. - A jak wbiję twoją? - Nic się nie stanie. - A jak czarna wpadnie wcześniej? - To przegrywasz. - A jak zdzielę przeciwnika kijem po łbie? - Wtedy wygrywasz.
Chyłka usilnie starała się wytłumaczyć dyrektorowi Izby Celnej w Białymstoku, że sprawa jest nagląca – i potencjalnie niebezpieczna dla jej towarzysza. Rozmówca nie wydawał się jednak przekonany, w dodatku przyjął tryb roszczeniowy, co działało jej na nerwy. – Skąd pani ma ten numer? – Był w wykazie osób opóźnionych umysłowo – odparła Joanna.
- Wiesz, która jest godzina?- zapytała - Niespecjalnie. Tu czas biegnie trochę inaczej. - Godzina popiwkowa. - Aha- mruknął.- Dużo wypiłaś? - Niewystarczająco, by o tobie zapomnieć, ale zbyt wiele, by prowadzić. - Tkwi w tym jakiś romantyzm - zauważył wesoło. - Zresztą zawsze dostrzegałem w tobie iskrę ckliwości. - Pocałuj się w dupę, Zordon.