Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Inwigilacja

Inne książki Remigiusza Mroza:
Afekt Behawiorysta Chór zapomnianych głosów Czarna Madonna Deniwelacja Echo z otchłani Egzekucja Ekspozycja Ekstradycja Ekstremista Głosy z zaświatów Halny Hashtag Horyzont zdarzeń Iluzjonista Immunitet Kasacja Kontratyp Listy zza grobu
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

- Nie miałaś mu przypadkiem o czymś powiedzieć?
- Miałam.
- Co się zmieniło?
- To, że nie wierzę, żebym miała aż takiego pecha w życiu, Zordon. On nie może być ojcem.

- (...) Nie przepada za spotkaniami z... właściwie z ludźmi ogółem, o ile nie występują na kartach książki.
- Nie on jeden.

Harujesz cały dzień, żeby mieć na wynajem mieszkania w samym centrum, w którym praktycznie nie przebywasz.

Człowiek jest jak laptop – wyjaśniła. – A wiara jest jak Wi-Fi, łączy go z całym
światem. I podobnie jak owa sieć, jest niewidzialna.

- W gruncie rzeczy jestem optymistką - dodała Joanna. - Wypatruję w zwyrolach czegoś pozytywnego.

- Ależ pani ma tupet...
- Bynajmniej. Mam za to ograniczony czas, a jakby tego było mało, płacicie mi od godziny.
- My w żadnym wypadku...
- Zegar tyka - wpadła mężczyźnie w słowo. - A kasa z kieszeni umyka.

Przywarli do siebie z całej siły, jak dwie tonące osoby próbujące nawzajem ratować się przed śmiertelnym niebezpieczeństwem.

Joanna wyglądała na kobietę, która szanuje tylko te zasady, które sama ustanowiła.

Mogę wezwać tłumacza, nie ma problemu. Ale Zordon powie ci, jak to jest z tłumaczeniami. [...] Twierdzi, że są jak kobiety - dodała - Jak wierne, to niepiękne, jak piękne, to niewierne.

Ale twierdzenie, że podsłuchiwanie obywatela jest w porządku, bo ten nie ma nic do ukrycia, jest jak mówienie, że odbieranie wolności słowa jest okej, bo obywatel nie nic do powiedzenia.

- Zakładam, że wszystko jest możliwe w świecie, w którym kaczki potrafią myśleć, że są ludźmi.
- Co proszę?
- To nie żadna aluzja polityczna - zapewniła.

- Naprawdę mógłbyś posprzątać.
- Może po egzaminie...
- Tak, tak. Sprzątanie zawsze jest po czymś.

Siedziała na fotelu pasażera w jego żółtym daihatsu, przywodząc na myśl samego Lucyfera, który omyłkowo zawędrował do kościoła.

- Widziałem, że zaparkowałeś swoje cinquecento obok mojego samochodu – rzucił przyjaznym tonem imienny partner.
-Tak, ekhm… rzeczywiście
- Wyjątkowo charakterystyczny samochód.
Aplikant pokiwał głową nie mając zamiaru poprawiać szefa, że daihatsu nie ma wiele wspólnego ze wspomnianym fiatem. Stał w progu czekając, aż Żelazny powie, żeby zajął miejsce przed biurkiem. Ten jednak marszczył czoło, wpatrując się w ścianę.
- Nie, nie – bąknął. – Inaczej nazywają ten samochód…
- Oni?
- Słyszałem rozmowę kilku chłopaków z noryobory.
[...]
- Pikaczento! – powiedział w końcu Artur.

(...) Zauważyła za to Filipa, który szybkim krokiem kierował się ku niej. Popatrzyła najpierw na niego, a potem na butelkę.
Stawała się nim, czy tego chciała, czy nie. A może po części zawsze nim była.

Niebezpiecznie jest namawiać ludzi do odwagi z bezpiecznego miejsca.

Chyłka poprawiła żakiet. Dla Oryńskiego wyglądała znacznie lepiej w koszulce Iron Maiden i skórzanej kurtce, ale nie zająknął się na ten temat słowem. Kiedy jechali na Białołękę, napomknął zaś, że niedługo będzie musiała zacząć zaopatrywać się w sklepach z odzieżą ciążową. Odpowiedziała tylko, że martwić się o to będzie administracja więzienia, do którego trafi po zabójstwie aplikanta ze szczególnym okrucieństwem.

- To pewne? - spytał.
Chyłka wzruszyła lekko ramionami.
- To nie śmierć ani podatki - odparła.

- Jesteśmy pod ścianą.
- Zazwyczaj w takiej sytuacji przebijasz ją głową.

To nie pierwszy raz w historii świata, kiedy kobieta nie jest pewna, kto odpowiada za zainfekowanie jej tym... tym stworzeniem.
Dźgnęła się lekko w brzuch i skrzywiła.
- Zainfekowanie?
- Noszę pasożyta, co tu ukrywać? - odparła i wzruszyła ramionami. - To znaczy formalnie tylko jego zalążek, ale i tak czuję się jak Sigourney Weaver w "Obcym".