Nagle jednak zgięła się wpół, obróciła i zwymiotowała.
– Chyłka?
Przez moment się nie odwracała. Mruknęła pod nosem coś niezrozumiałego. Powoli zaczął się do niej zbliżać, ale zatrzymał się, kiedy wyciągnęła ku niemu otwartą dłoń.
– Wstrętny pasożyt – bąknęła. – Kręci mi się w brzuchu i wywołuje rigoletto.
– Chyba nie ma jeszcze zdolności kręcenia się.
– A co ty tam wiesz, Zordon.
