Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

Polska Konfederacji to byłoby piękne państwo. Mieszkania byłyby w naszym państwie tańsze niż obecnie, bo nie byłoby całego mnóstwa bzdurnych regulacji, które sztucznie zawyżają ceny mieszkań. Podatki byłyby dużo prostsze - ustawa o PIT miałaby 10 stron, a ustawa o VAT może 60-70. Urzędnicy nie służyliby do tego, żeby gnębić przedsiębiorców, tylko żeby pomagać Polakom. Polska byłaby państwem suwerennym, które nie zgadza się na każdą głupotę przychodzącą z UE. W Unii twardo byśmy negocjowali i, w przeciwieństwie do obecnego rządu, wetowali niekorzystne dla Polski rozwiązania.

Rynek mieszkań, jak każdy inny rynek, ma stronę popytu i podaży. Jeżeli stymulujemy popyt, na przykład poprzez tańsze kredyty, to zwiększamy ceny mieszkań przy zachowaniu ich dotychczasowej liczby. To bardzo głupi i szkodliwy program. Żeby zwiększyć dostępność mieszkań, trzeba po prostu zwiększyć ich liczbę. Zadziałać na stronę podażową, ułatwić budowanie mieszkań poprzez likwidację mnóstwa zbędnych przepisów. Przepisy budowlane wprowadzone po 2014 roku sprawiły, że ceny nowych mieszkań są wyższe o 30 proc.

W TVP nie byłem już ponad dwa lata, w TVN nie byłem ponad trzy lata. Skoro duże telewizje, pomijając Polsat, nie chcą mnie zapraszać, a muszę utrzymywać kontakt z wyborcami, to jestem skazany na media społecznościowe. Rozwijam je od wielu lat, z dużą konsekwencją, a teraz zbieram tego efekty. Podobnie zresztą jak cała Konfederacja, to nasza świadoma strategia.

Chłopak, którego uważałam za atrakcyjnego zarówno fizycz­nie, jak i intelektualnie, przyznał, że mu się podobam. Brnął nawet w naszą relację mimo tych wszystkich trudności i komplikacji, jakie się z nią wiązały. Nie miałam szansy na normalny związek jak dziewczyny w moim wieku, bo większość ewentualnych kandydatów wiedziała, że wystarczy się do mnie odezwać, by znaleźć się na czarnej liście braci Monet, a nikt raczej nie szukał takich kłopotów. A tu nagle pojawił się Leo, który – mimo iż miał już do czynienia z moją rodziną, i to w dość nieprzyjemnych okolicznościach – był na tyle wytrwały i odważny, by ją testować. Może naprawdę mnie lubi?

Przymknęłam na chwilę powieki i znalazłam się w idealnej pozycji do dołowania samej siebie. Rozpaczałam po cichu nad kierunkiem, jaki obiera moje życie. Będę zamknięta tu jak w więzieniu. A przecież nie jestem, kurczę, świnką morską, którą można wsadzić do klatki i której potrzeby sprowadzają się do świeżego sianka i miodowej kolby.

Wylądowaliśmy na plaży i musiałam przyznać, że Tajlandia naprawdę robiła wszystko, byle mnie rozbudzić. Po twarzy smagała mnie wilgotną bryzą, a wszechobecne, rajskie widoki nie pozwoliły mi zamknąć buzi ani na moment. Miałam wrażenie, że za pomocą portalu przeniosłam się do jednego z fantastycznych światów, o których czytałam w książkach.

Spojrzenie mężczyzny miało w sobie coś takiego, co wbijało w ziemię. Nagle nie potrafiłam się ruszyć. Intensywności jego ciemnym, dzikim oczom nadawały szorstkie zmarszczki wkoło nich.

Zadrżałam przez sposób, w jaki wymówił moje imię. Jakby zasiadał do eleganckiej kolacji i właśnie zasmakował głównego dania. Może to tylko moja wyobraźnia, ale zabrzmiał niebezpiecznie. Chciałam zapytać, skąd zna moje imię, ale zaniemówiłam, słysząc jego kolejne słowa.

Obudziłam się w ciemności. Zamrugałam, po czym uniosłam się na łokciu, by przyśpieszyć w ten sposób procesy myślowe i przypomnieć sobie, co się wydarzyło.

Moje palce trzęsły się lekko, gdy zaciskałam je na srebrnej klamce. Wstrzymałam też oddech i poczułam się, jakbym miała właśnie wkroczyć do Narnii. Brakowało jeszcze, żeby oślepiła mnie dolatująca ze środka tajemnicza poświata, choć gdy weszłam do swojego nowego, małego i bardzo jasnego królestwa, faktycznie zmrużyłam oczy.

Włosy w kolorze ciemnoblond może i sprawiały wrażenie rozczochranych, jednak coś mi mówiło, że ich właściciel sam ułożył je, by tak wyglądały. Byłam też uprzedzona do mężczyzn z brodami, bo budziły one mój niepokój, ale akceptowałam delikatny i idealnie zadbany zarost Willa.

Odczekałam swoje przy taśmie z bagażami. Gdy nadjechała moja ciężka walizka, pomógł mi z nią pewien mężczyzna, którego kojarzyłam z samolotu. Kiedy wymieniałam z nim uprzejmości, moje uszy ucieszył jego mocno brytyjski akcent. Po chwili ów człowiek zniknął w tłumie, przepadł na zawsze w tym wielkim kraju, a ja poczułam, że wraz z nim zerwały się moje ostatnie, symboliczne więzi z Anglią.

Moje serce zatrzymało się na chwilę, a potem zabiło mocniej. Nagle moje próby rozbudzenia przerodziły się w głęboką rozpacz. Nawet nie wiem, w którym momencie zjawiła się opieka społeczna. Obcy ludzie uspokajali mnie łagodnymi głosami, gdy siedziałam na kanapie i płakałam.

Dotychczas tylko raz myślałam o własnej śmierci i było to zaraz po tym, jak zostałam poinformowana o wypadku, w którym zginęły moja mama i babcia. Moją pierwszą myślą było wtedy, że co ja zrobię na tym świecie bez mamy. Rozważałam, żeby pójść w jej ślady, ale tylko przez jedną, naprawdę ciężką noc, kiedy nie mogłam spać i wylałam morze łez. Następnego dnia dowiedziałam się, że mam braci.

- Było też ciemmno. A mama zniknęła. Już jej przy mnie nie było. I znowu zostałam sama ...
(...)
- Może nie było jej przy twoim łóżku - zaczął spokojnie, gdy zapadła między nami cisza i słychać było tylko moje nieudolne próby stłumienia szlochu - bo wie, że teraz już czuwa przy nim kto inny.

- Co masz na myśli, że cię słuchał? - zapytał marszcząc brwi. - A kto cię nie słucha?
- Był kimś, kto lubił ze mną rozmawiać.
- Ja przecież też mogę z tobą rozmawiać...
- Ale on...
- No co on?
- On chciał.

- Kocham cię.
- No ja ciebie też, mała dziewczynko.

Rezydencja Monetów straszyła najbardziej właśnie takim późnym wieczorem, kiedy to z pozoru zdawała się już smacznie spać, podczas gdy mroczne sekrety harcowały śmielej po jej kątach.

Chcesz być dobrym starszym bratem? [...] To przestań ograniczać jej garderobę i zacznij wykorzystywać swoją energię, by żaden ze zboczeńców, o których mówisz, jej nie skrzywdził. Masz do niej pretensje o to, co sobie pomyślą inni? Serio, Dylan?

- Po co niby Sonny wszędzie za mną chodzi? Co on, jest do ozdoby?