Przymknęłam na chwilę powieki i znalazłam się w idealnej pozycji do dołowania samej siebie. Rozpaczałam po cichu nad kierunkiem, jaki obiera moje życie. Będę zamknięta tu jak w więzieniu. A przecież nie jestem, kurczę, świnką morską, którą można wsadzić do klatki i której potrzeby sprowadzają się do świeżego sianka i miodowej kolby.