Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

W Berlinie poszłam na studia i z powodów zawodowych nadal często się pojawiam – mieści się tam mój management oraz agencja koncertowa. Gdańsk to miasto rodzinne, a w Warszawie studiowałam na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina.

Chciałabym zrobić coś na tyle dobrego, żeby to zostało uznane za wartościowe na całym świecie, ale nawet bez nagród nie czuję się artystką niewystarczającą.

Bezmyślność życia. Życie "na autopilocie", jak ładnie o tym mówiła w jednym wywiadzie Misia Furtak. Bezmyślność, jeśli chodzi o ekologię, o podejście do tego, jak traktujemy świat, siebie samych. Ale też bezmyślność i jałowość w relacjach. To mnie rani.

Bardzo jest mi miło gdy ktoś nazwie mnie kompozytorem, ale sądzę, że muzyka jest cały czas gdzieś wokół nas. Tym, bardziej zaciekawionym i poszukującym daje się od czasu do czasu ujarzmić i poukładać w logiczny – według rozumowania człowieka – ciąg dźwięków i brzmień. Mam w sobie jedno marzenie, aby nigdy nie przestawać nasłuchiwać, bo to nasłuchiwanie pozwala czasem oderwać człowieka od siebie samego i spojrzeć na to, co wykracza poza ludzką perspektywę.

Fortepian był dla mnie przyjacielem. Tyle ile mu dałam, tak on potem oddawał mnie. Jak w każdej relacji.

Oczywiście pianista jest samotny w swoim rzemiośle. Fortepian, przez to jak jest skonstruowany, pozwala w zasadzie odtworzyć na jednym instrumencie wiele melodii i głosów na raz. Jest samowystarczalny. W przeciwieństwie do skrzypiec czy wiolonczeli, które potrzebują siebie nawzajem, żeby móc stworzyć harmonię. Samotność warunkowana jest przez instrument i to też jest ciekawe, dlaczego na dany instrument trafiamy i jak on kieruje potem naszym życiem.

Tworzę muzykę, której sama chciałabym słuchać.

Całe życie szukamy osoby, z którą moglibyśmy podzielić się wszystkimi przemyśleniami, choć nie wiadomo, czy to jest w ogóle możliwe.

Samotność jako cecha ludzka. Każdy ją odczuwa na swój sposób. Artyści być może bardziej, bo ich pracą jest poniekąd "odczuwanie". Ale samotność, to też jest wolność. Nieograniczona swoboda.

Od początku wiedziałam, że chcę muzyczną karierę budować za granicą. Kocham Polskę i czuję się tu świetnie, ale jestem ciekawa innej publiczności i zawsze było dla mnie ważne, żeby artystycznie być obywatelką świata. To zabawne, że kiedy tworzysz za granicą, to świat staje się mały i ogromny za razem.

Mam taki charakter, który każe mi cały czas chwytać się nowych pomysłów. Lubię osiągać cele, ale szczerze mówiąc, najbardziej kręci mnie sam proces, dlatego nieustannie coś się u mnie dzieje.

Lubię mówić, że mój dom jest tam, gdzie mój instrument. Pianino to kotwica, reszta jest zmienna. I muszę przyznać, że bardzo mi taki stan odpowiada.

Moje poszukiwania muzyczne pokazują, czego i mi brakuje w życiu: spokoju, uwagi, refleksji czy właśnie czułości, na przykład w dźwięku.

Na scenie jestem sobą, a fortepian jest moją miłością.

Islandczycy np. fascynują się kwiatami i doskonale znają rośliny, które odradzają się na wiosnę. W tak trudnych warunkach klimatycznych, każdy nowy organizm żywy to cud natury.

Zaczęło się od godziny dziennie, potem tych godzin przybywało. Kiedy studiowałam na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, a potem w Berlinie, potrafiłam spędzać w ćwiczeniówce po 8–10 godzin dziennie, wychodząc tylko na kawę do automatu ustawionego na korytarzu szkoły. Wszyscy żyliśmy w takim rytmie i zatraceniu. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy żałuję tych wszystkich chwil, które mi uleciały, gdy byłam zajęta graniem, to z pełnym przekonaniem odpowiem, że nie żałuję ani jednej godziny spędzonej przy fortepianie. Nie żałuję też żadnej godziny spędzonej sama ze sobą.

Było moim marzeniem, żeby pracować z ludźmi z różnych miejsc. Studiowałam za granicą dlatego znałam już ten sposób pracy i życia i odpowiadał mi. To gdzie trafia muzyka, jest bardzo mocno zdefiniowane przez wydawcę, management, agenta. Bardzo trudno jest przebić się pracując wyłącznie na polskim rynku.

(...) myślę, że Polacy są bardzo wrażliwą publicznością. Biorąc pod uwagę Leszka Możdżera czy nasze wielkie zamiłowanie do jazzu w dawniejszym okresie, czy do muzyki filmowej, albo poetyckiej. Myślę, jest w nas sporo "wschodniego sentymentalizmu".

Piękno, prawda, dobro są mi bardzo bliskie. Nie tylko bycie szczerym, jak to się teraz mówi "z samym sobą", wydaje mi się, że to jest trochę za mało, że jest to powierzchowne. Dlatego w tym, co robię, dążę do ciszy, do wskazania drobnych detali, tych różnych "zwykłości", które dla mnie mają wielkie znaczenie. Jesteśmy przebodźcowani przez otaczającą nas, szaloną rzeczywistość i sądzę, że ważny jest powrót do struktur, które są bardziej subtelne, które uwrażliwiają nas pod względem sensualnym, dotykowym.

Choć nikt z mojej rodziny nie był zawodowym muzykiem, to dźwięki zawsze były ważne w domu moich rodziców i dziadków. Mama chodziła do muzycznej szkoły podstawowej, tata gra na wielu instrumentach, mimo że nie zna nut. W wieku siedmiu lat wydawało mi się oczywiste, że każde dziecko idzie do podstawówki muzycznej i na czymś gra.