Chłopak, którego uważałam za atrakcyjnego zarówno fizycznie, jak i intelektualnie, przyznał, że mu się podobam. Brnął nawet w naszą relację mimo tych wszystkich trudności i komplikacji, jakie się z nią wiązały. Nie miałam szansy na normalny związek jak dziewczyny w moim wieku, bo większość ewentualnych kandydatów wiedziała, że wystarczy się do mnie odezwać, by znaleźć się na czarnej liście braci Monet, a nikt raczej nie szukał takich kłopotów. A tu nagle pojawił się Leo, który – mimo iż miał już do czynienia z moją rodziną, i to w dość nieprzyjemnych okolicznościach – był na tyle wytrwały i odważny, by ją testować. Może naprawdę mnie lubi?