Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

Nawet jeśli dostrzegam jakieś błędy reżysera, to staram się sugerować mu bardzo dyskretnie, by coś zmienił na lepsze, i uwierzył, że to jego pomysł. Perfidne, prawda? Ale daje dobre rezultaty. Ci, którzy mnie angażowali i angażują – mają do mnie zaufanie. A ci, którzy ze mną nie pracowali, widać tego zaufania nie mieli. Ale w imię chrześcijańskiej miłości – wybaczam im.

Zawsze można spotkać jakąś życzliwą istotę, z którą dzieli się niepokoje i troski. I wtedy jest pięknie.

Mnie się wydaje, że najlepszy sposób na kobietę, to konto w banku.

(…) ktoś mądry powiedział, że jubileusz jest próbą generalną przed śmiercią. Mnie się to jeszcze nie uśmiecha.

Ukuto takie powiedzenie: jeżeli widz po projekcji myśli przynajmniej przez pięć minut na temat filmu, oznacza to wielkie zwycięstwo reżysera. Ja po projekcji "Nienasycenia" myślałem cały dzień.

Jestem aktorem do wynajęcia. Nie jestem w równie wygodnej sytuacji, co aktorzy, którzy mówią, że przebierają w rolach jak w ulęgałkach i grają to, co im odpowiada. Nie przebieram w ofertach. Dzisiaj trzeba grać. Dzięki Bogu mam jeszcze wzięcie, więc gram często. A wśród kreacji zawsze znajdzie się i brylancik, i szkło z rozbitej butelki.

Dopóki jeszcze mam siły i działają moje szare komórki, dopóki na chleb nie mówię „ptaptja” – to chcę grać. Naturalnie, jeżeli będą mnie chcieli. Wciąż jeszcze mam ten „apetyt na czereśnie”.

Miałem do czynienia z osieroconymi rodzicami. Nie ma gorszej rzeczy na świecie niż być osieroconym przez dzieci.

Rozmawiam z ludźmi i pytam w sposób nieskomplikowany. No bo głównym zadaniem reportera jest poznawanie ludzi.

Kałasznikow zdążył mi powiedzieć jedną fantastyczną rzecz o swoim wynalazku, a ja przekładam to teraz na pisanie reportaży: skomplikowaną rzecz łatwo wymyślić. Geniusz polega na tym, żeby wymyślić się coś bardzo prostego.

Wielki materiał reporterski przywiozłem z Syberii. Pisałem o tamtejszych szamanach, o szamanizmie w ogóle. Moim cudownym bohaterem okazał się szaman Aleksander Gabyszew. Pokochałem go. Do tej pory noszę na ręku sznurek, który urwał ze swojego ręcznika na pożegnanie i mi podarował.

Siedziałem w Moskwie i czekałem na akredytację dziennikarską, gdy powiedzieli mi, że ktoś taki zapiernicza ze Wschodu na Zachód do Moskwy, aby w stolicy, na Placu Czerwonym, odprawić rytuał przegnania demona, który zagnieździł się na Kremlu. No to mówię sobie: „no, nie – takiego człowieka muszę poznać”. Na piechotę szedł z Jakucji do Moskwy, rozumiesz?! No to wyszedłem mu naprzeciw, a gdy spotkaliśmy się na drodze, zwyczajnie podszedłem i powiedziałem – „Aleksandrze, czy mogę iść z Tobą?” „Zasuwaj. Tu każdy może, jesteśmy tu oazą wolności”

Człowiek, który żył w carskich czasach, w naszych by nie dał rady. Trzeba być nachalnym, bezwzględnym, chamskim, podejrzliwym i podstępnym.

- W Rosji ludzie dzicy, bardzo agresywni. Jak w głuszy samochód nawali, a noc idzie, od razu w głąb lasu. Tam stawiać namiot.
- Zima za pasem.
- Do lasu, mówię. Do wilków, nie do ludzi.

Szczęście to jest to, jak patrzysz na świat, a nie to, co on oferuje. Zatem wszystko zależy od okularów, przez które patrzysz na życie. Mądrość tkwi w tym, żeby umieć być szczęśliwym bez względu na okoliczności...

Żona nieobita to jak izba niewymyta.

Ta Ukraina... Tu nigdy nie będzie porządku. Wiecie, dorogoj, dlaczego ona się tak nazywa? Bo leży u kraja rosyjskiego imperium.

Wiecie co to jest mikrosekunda?
Odcinek czasu między pojawieniem się żółtego światła a klaksonem za plecami. Tak cudzoziemcy żartują z rosyjskich kierowców, którzy trąbią jak opętani.

Ta wolność, do której tak się rwaliśmy, zabija. Człowiek, który nic nie robi, żyje kosztem innych, degraduje się. Trzeba dawać, a nie tylko brać.

Szofer to Sergiej i jak to Rosjanie, uwielbia zrobić w samochodzie Taszkient. To znaczy ukrop. Tak się tu mówi, kiedy ktoś solidnie napali w piecu. Oczywiście Siergiej nie zdejmuje palta ani skórzanej czapki, spod której płyną mu strugi potu. Rosjanie bardzo rzadko rozbierają się w samochodach, jedziemy półtorej godziny.