Od Platona do Karola Marksa i dalej, podstawowym problemem zawsze było: kto powinien rządzić państwem?
Można wybrać dowolną nazwę dla dwóch rodzajów rządu. Osobiście ten typ rządu, który można usunąć bez przemocy, nazywam "demokracją", a drugi "tyranią".
System wyborczy reprezentacji proporcjonalnej odziera posła z odpowiedzialności osobistej. Czyni zeń maszynkę do głosowania, a nie myślącego i czującego człowieka.
To zdumiewające, jak wielu ludzi myśli, że mogą odpowiedzieć na argument, przypisując złe motywy tym, którzy się z nimi nie zgadzają. Używając tego rodzaju rozumowania, możesz wierzyć lub nie wierzyć w cokolwiek, bez konieczności zajmowania się faktami lub logiką.
Intelektualiści lubią myśleć o sobie, że są tymi, którzy „mówią prawdę do władzy”, ale zbyt często są to ludzie, którzy kłamią, aby zdobyć władzę.
Trudno wyobrazić sobie głupszy lub bardziej niebezpieczny sposób podejmowania decyzji niż oddanie decyzji w ręce ludzi, którzy nie ponoszą odpowiedzialności za to, że się mylą.
Tak jak każdy kretyn może zniszczyć bezcenną wazę Ming, tak płytcy i źle wykształceni ludzie, którzy prowadzą nasze szkoły, mogą podkopać i zniszczyć od wewnątrz wielką cywilizację, której stworzenie i utrzymanie wymagało wieków poświęcenia.
Praktycznie żaden pomysł nie jest zbyt idiotyczny aby nie mógł zostać zaakceptowany, nawet przez bardzo inteligentnych i dobrze wykształconych ludzi, jeśli daje im to poczucie, że są wyjątkowi i ważni. Niektórzy mylą to uczucie z idealizmem.
Pierwszą lekcją ekonomii jest niedostatek: nigdy nie ma wystarczająco dużo tego, co w pełni usatysfakcjonuje wszystkich, którzy tego chcą. Pierwsza lekcja polityki to lekceważenie pierwszej lekcji ekonomii.
Kiedy chcesz pomóc ludziom, powiedz im prawdę. Kiedy chcesz pomóc sobie, powiedz ludziom to, co chcą usłyszeć.
George Orwell swego czasu powiedział, że niektóre idee są tak głupie, że może w nie uwierzyć tylko intelektualista (...). Historia dwudziestowiecznych intelektualistów była pod tym względem szczególnie haniebna. Prawie każdy dwudziestowieczny dyktator-ludobójca cieszył się poparciem intelektualistów, nie tylko we własnym kraju. (...) Lenin, Stalin, Mao i Hitler mieli swoich miłośników, obrońców i apologetów pośród intelektualistów z zachodnich państw demokratycznych, których nie obchodziło, że ci dyktatorzy mordowali członków swego własnego narodu na niespotykaną wcześniej skalę (...).
W swojej istocie przebudzenie /ang.: Wokeness - lewicowa amerykańska ideologia/ dzieli, wyklucza, i powoduje nienawiść. Daje podłym ludziom powód, daje im tarczę z fałszywej cnoty, do bycia złośliwymi i okrutnymi.
Ideologia przebudzenia /ang.: Wokeness - lewicowa amerykańska ideologia/ zasadniczo chce, aby komedia stała się nielegalna, co nie jest fajne. Czy więc chcemy społeczeństwa pozbawionego poczucia humoru, które jest po prostu pełne potępienia i nienawiści w zasadzie bez przebaczenia?
Gdyby zapytać, czego najbardziej boją się działacze Prawa i Sprawiedliwości, to oni najbardziej boją się prawa i sprawiedliwości.
Po śmierci Sikorskiego trwały niekończące się spory między naczelnym wodzem, i premierem, który właściwie był paraliżowany. Także punkt ciężkości przeniósł się do Warszawy, do ludzi którzy znali sytuację na miejscu, ale nie mieli pojęcia o położeniu międzynarodowym. Nie mieli pojęcia o tym, że Polska właściwie już wojnę przegrała.
To co mnie najbardziej razi to operowanie inwektywami, zamykanie przeciwnikowi ust poprzez zastępowanie argumentów pomówieniami i próbami dyskredytacji, przylepianie rozmaitych etykietek. W Polsce przydałby się kodeks karny podobny do brytyjskiego, który nakłada niesłychanie ciężkie kary za zniesławienie. W Polsce te kary są wręcz śmieszne, podczas gdy szkody wyrządzane przez pomówienia – ogromne. Jest to moim zdaniem niewątpliwa pozostałość starego systemu, w którym przeciwnika albo się zamykało, albo usiłowało się go zdyskredytować. Nie odwoływano się do argumentów bo w tej konkurencji dawny reżim był słaby.
Strefy wpływów w Europie wielka trójka podzieliła już 2 listopada 1943 w Moskwie, a przypieczętowała w Teheranie. (…) Nie możemy liczyć na żadne masowe zrzuty sprzętu, a tym bardziej na desant Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego. Akcja „Burza” nie będzie miała żadnego wpływu na decyzję aliantów, a dla opinii publicznej świata zachodniego będzie burzą w szklance wody. (…) Czeka nas tu okupacja sowiecka, utrata niepodległości. Rosjanie będą się tu rządzili jak chcą.