Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk cytaty

Olga Tokarczuk (ur. poniedziałek, 29 stycznia 1962) żyje już od 64 lat, 7 miesięcy i 12 dni

Olga Tokarczuk to polska pisarka, eseistka i laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (2018). Uznawana jest za jedną z najważniejszych współczesnych autorek, której twórczość zdobyła międzynarodowe uznanie i została przetłumaczona na wiele języków.

Jej książki charakteryzują się oryginalną strukturą narracyjną, głęboką refleksją nad człowiekiem oraz zainteresowaniem tematami takimi jak tożsamość, podróż, natura i duchowość. Tokarczuk często łączy elementy realizmu z metafizyką, tworząc wielowarstwowe opowieści o świecie i ludzkim doświadczeniu.

Do jej najbardziej znanych dzieł należą m.in. „Bieguni”, „Księgi Jakubowe” oraz „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Jej twórczość wyróżnia się także wrażliwością społeczną oraz podejmowaniem tematów związanych z ekologią, historią i kulturą.

Olga Tokarczuk jest również aktywna jako publicystka i komentatorka rzeczywistości społecznej, a jej wypowiedzi często wykraczają poza literaturę, dotykając istotnych kwestii współczesnego świata.

Na tej stronie znajdziesz najważniejsze cytaty Olgi Tokarczuk - myśli i fragmenty jej wypowiedzi, które inspirują do refleksji nad światem, człowiekiem i jego miejscem w rzeczywistości.

Strona numer 24

Trzymajcie się z dala od ambon, Nie wygłoszą do was żadnej ewangelii, nie dostaniecie tam dobrego słowa, nie obiecają wam zbawienia po śmierci, nie zlitują się nad waszą biedną duszą, bo duszy nie macie. Nie zobaczą w was bliskich sobie, nie pobłogosławią was. Duszę ma najpospolitszy zbrodniarz, ale nie ty, piękna Sarno, ani ty, Dziku, ani ty, Dzika Gęsi, ani ty, Świnio, ani ty, Psie.

Zastanawiałam się nad tym, czy gwiazdy nas widzą. A jeżeli tak, to co sobie o nas mogą myśleć. Czy rzeczywiście znają naszą przyszłość, czy nam współczują? Że tkwimy w teraźniejszości, bez żadnej możliwości ruchu? Ale myślałam też, że mimo wszystko, mimo naszej kruchości i ignorancji, mamy nad gwiazdami niesamowitą przewagę - to dla nas pracuje czas, dając nam szansę przemiany cierpiącego i bolejącego świata w szczęśliwy i spokojny. To gwiazdy są uwięzione w swej mocy i właściwie nie mogą nam pomóc. Projektują tylko sieci, tkają na kosmicznych krosnach osnowy, które my musimy wypełnić naszym własnym wątkiem.

Nauka potrafi rozłożyć na elementy prostsze to, czym się zajmie, ale nie potrafi potem złożyć tego w żyjącą całość.

Przy "Benedictus" wzdłuż autostrady zapalają się lampy, jakby chciały uprawomocnić przekazane mi przez radio mimowolne błogosławieństwo.
Lecz prawdę mówiąc, mogło to znaczyć tylko tyle, że znalazłam się już w Belgii, gdzie miłym dla podróżnych zwyczajem oświetla się wszystkie autostrady.

Mówi, że jedynym sposobem przetrwania w takim rozciągniętym, linearnym czasie jest zachowanie dystansu, taniec, którego krok polega na zbliżaniu się i oddalaniu, krok w przód, krok w tył, raz w lewo, raz w prawo – to krok łatwy do zapamiętania.

Każdy, kto kiedykolwiek próbował pisać powieści, wie, jakie to ciężkie zajęcie, to niewątpliwie jeden z najgorszych sposobów samozatrudnienia. Trzeba cały czas pozostawać w sobie, w jednoosobowej celi, w całkowitej samotności. To kontrolowana psychoza, paranoja z obsesją zaprzęgnięte do pracy, dlatego pozbawione piór, tiurniur i weneckich masek, z których je znamy, a przebrane raczej w rzeźnicze fartuchy i gumiaki, z nożem do patroszenia w ręku. Widzi się z tej pisarskiej piwnicy zaledwie nogi przechodniów, słyszy się stuk obcasów.

Dziwne, jak noc kasuje wszelkie kolory, jakby miała za nic tę ekstrawagancję świata.

Kobiety myją włosy i suszą je w sierpniowym słońcu na dworze, sprzątają domy, umajają je kwiatami, zamiatają podłogi, żeby Mesjasz mógł wejść w schludny świat. Straszny ten świat, to prawda, ale może gdzieniegdzie da się go trochę posprzątać.

Wiedział, że będzie miał wszystko, czego zapragnie, że będzie parł do przodu i nikt niepotrafi go zatrzymać.

O, tak, nagle zdałam sobie sprawę, jak dobra może być śmierć, jak sprawiedliwa, niczym środek odkażający, niczym odkurzacz.

Przyczyny są zawsze obiektywne, zewnętrzne, polityczne, występują w splotach.

Fizycznie składamy się z tego, co umarło, z tamtych zaprzeszłych światów, jesteśmy pięknym skutkiem rozpadu.

Dobrze, że ten Bóg, o ile istnieje, a nawet jeżeli nie istnieje, daje nam jakieś miejsce, żeby można tam było spokojnie pomyśleć, chyba na tym polega modlitwa — spokojnie sobie pomyśleć, nic nie chcieć, o nic nie prosić; po prostu zrobić porządek we własnej głowie.

- Dlaczego ja mam leżeć pod tobą? Jestem ci równa.

Literatura jest jakimś usankcjonowanym, zwolnionym od etyki, społecznie aprobowanym i podziwianym kłamstwem.

Ludzie są ze sobą powiązani jak ogniwa łańcucha, jesteśmy połączeni ze sobą jak potępieńcy. A kocha B, ale B nie kocha A, tylko C. Za to C ma się raczej ku D, D zaś ku jakiemuś F czy G. I tak dalej. Czasem się zdarza, że relacja jest zwrotna, wtedy takie kółko oddziela się na jakiś czas od reszty i dryfuje w sobie znanym kierunku. Prędzej czy później wraca do puli. W tych prostych realcjach jest pewna smutna prawidłowość. Istnieją osobnicy z samego dołu tej piramidy, powiedzmy jakieś A, które zwraca się ku innemu, a to inne ku jeszcze innemu. Ale nikt nie ciągnie ku A. Rozumiesz? Biedne A. I jest także jakieś Z, ku któremu kieruje się wiele wektorów, ale które samo nie zwraca się do nikogo. Archetypowy Narcyz, świat go uwielbia. Gdyby Bóg był sprawiedliwy, połączyłby Z z A, zamknął krąg i pozwolił mu się kręcić w nieskończoność. Ale ludzi jest zbyt wiele, działania zbyt skomplikowane. Czy dałoby się przeprowadzić takie działania na sześciu miliardach czynników w jakimś komputerze? Kto by się okazał najbardziej kochanym, a kto najmniej, tym ostatnim z ostatnich, robakiem w torfie?

Hubert, jeszcze nie święty, jest nicponiem i utracjuszem. Uwielbia polować. Zabija. I pewnego razu w czasie polowania na głowie Jelenia, którego chce zabić, widzi krzyż z Chrystusem. Pada na kolana i nawraca się. Rozumie, jak ciężko grzeszył do tej pory. Odtąd przestaje zabijać i staje się świętym. Dlaczego ktoś taki zostaje patronem myśliwych? Uderza w tym wszystkim podstawowy brak logiki. Bo gdyby chcieli Huberta naśladować, musieliby przestać zabijać. A skoro biorą go na swojego patrona myśliwi, to czynią go patronem tego, co było grzechem Huberta i od czego się wyzwolił. Robią go więc patronem grzechu.

Siadywała zawsze przy oknie i udawała, że jej wzrok jest czymś materialnym - powiedzmy, jak pędzel, jak miękki wysięgnik, który może dotknąć każdą widzianą rzecz i nawet zostawić na niej swój ślad - rodzaj znaku czy pieczęci, żeby oznaczyć raz na zawsze to, co się zobaczyło.
Takie patrzenie jest ciężką pracą, trzeba być przecież świadomym każdego detalu, uwaga musi być skoncentrowana i napięta jak struna, i na dodatek trzeba to poświadczyć słowem, najkrótszym z możliwych, ale i najmocniejszym: trzeba powiedzieć "tak" wszystkiemu, co się widzi. Tak- słup telegraficznym, tak- biały szlaban przy przejeździe i dwa samochody, tak, tak, domek dróżnika, czerwona czapka z pomponem, pies, rów, samotne drzewo w polu, stara opona, wszystkiemu tak. Nie można oszukiwać. Jeżeli przerwie się niespodziewanie ten proces, świat na zewnątrz, krajobraz widziany z pociągu, może się zepsuć i zawalić. To jest bardzo odpowiedzialne. Inni ludzie, oczywiście, nawet się nie domyślasz, że mała dziewczynka siedząca przy oknie utrzymuje porządek świata. Myślą, że porządek jest i już, jest dany przez Boga, i nic mi nie grozi. I nigdy nie przyszłoby im do głowy, że zawdzięczają swój spokój temu dziecku.

Ciszy akompaniuje brzęczenie much i szum w głowie.

Istniała prosta zależność między zaciąganiem się papierosowym dymem a pisaniem. Dym, gdy napełniał mu płuca, jednocześnie w jakiś sposób poruszał w nim pamięć, pewnie dlatego, że i dym, i pamięć mają tę samą naturę - ulotne smugi nieoczekiwanie zwijające się w kółeczka, w zawijasy, w transparentne porządki warstw, które trwają przez chwilę w udawanej strukturze, a potem bezpowrotnie przepadają. Przy odrobinie skupienia można było za sprawą niepojętego cudu zamienić te ulotności w słowa i zdania.

Galeria - kliknij aby powiększyć