Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk cytaty

Olga Tokarczuk (ur. poniedziałek, 29 stycznia 1962) żyje już od 64 lat, 7 miesięcy i 12 dni

Olga Tokarczuk to polska pisarka, eseistka i laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (2018). Uznawana jest za jedną z najważniejszych współczesnych autorek, której twórczość zdobyła międzynarodowe uznanie i została przetłumaczona na wiele języków.

Jej książki charakteryzują się oryginalną strukturą narracyjną, głęboką refleksją nad człowiekiem oraz zainteresowaniem tematami takimi jak tożsamość, podróż, natura i duchowość. Tokarczuk często łączy elementy realizmu z metafizyką, tworząc wielowarstwowe opowieści o świecie i ludzkim doświadczeniu.

Do jej najbardziej znanych dzieł należą m.in. „Bieguni”, „Księgi Jakubowe” oraz „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Jej twórczość wyróżnia się także wrażliwością społeczną oraz podejmowaniem tematów związanych z ekologią, historią i kulturą.

Olga Tokarczuk jest również aktywna jako publicystka i komentatorka rzeczywistości społecznej, a jej wypowiedzi często wykraczają poza literaturę, dotykając istotnych kwestii współczesnego świata.

Na tej stronie znajdziesz najważniejsze cytaty Olgi Tokarczuk - myśli i fragmenty jej wypowiedzi, które inspirują do refleksji nad światem, człowiekiem i jego miejscem w rzeczywistości.

Strona numer 21

- Miałam sen - odezwała się Kłoska. - Do moich okien zapukał księżyc i powiedział "Nie masz matki, Kłosko, a twoja córka nie ma babki, czy tak?" "Tak" - odpowiedziałam. A on na to: "Jest we wsi dobra, samotna kobieta, którą kiedyś skrzywdziłem, już nawet nie wiem dlaczego. Ona nie ma dzieci ani wnuków. Idź do niej i powiedz jej, żeby mi wybaczyła. Jestem już stary i mam słaby umysł." Tak powiedział. I dodał jeszcze: "Znajdziesz ją na Górce, tam mnie przeklina, gdy co miesiąc ukazuję się światu w całej mej postaci." Zapytałam go wtedy: "Dlaczego chcesz, żeby ci przebaczyła?" A on odrzekł na to: "Bo ludzkie cierpienia żłobią ciemne zmarszczki na mojej twarzy: Kiedyś zgasnę od ludzkiego bólu." Tak mi powiedział, więc tu przyszłam.
(...) - Księżyc to tylko maska słońca. Wkłada ją, kiedy wychodzi nocą pilnować świata. Księżyc ma krótką pamięć, nie pamięta, co było miesiąc temu. Wszystko mu się plącze. Przebacz mu, Florentynko.
Florentynka westchnęła głęboko.
- Przebaczam mu. I on, i ja jesteśmy starzy, po co mamy się kłócić - powiedziała cicho. - Przebaczam ci, ty start durniu! - krzyknęła w niebo.

Myślałem, że gdy będę stary, stanę się mądrzejszy. Widzi pan, rozczarowałem się. Jedyne, czego mam więcej teraz, gdy skończyłem siedemdziesiąt lat, to świadomość braku pewności.

Inaczej rozumiałam zdarzenia, proste fakty układały się w inne niż dotychczas wzory, skomplikowane łańcuchy przyczyn i skutków tworzyły nowe konfiguracje.

Każda czynność posuwa się o jeden ruch, o jedną sekwencję: skaczę z jednej do drugiej, staram się nigdy nie powtarzać kolejności, Nie myśleć o kolejności, staram się sama siebie zaskoczyć, unosić się lekko nad ziemią i tylko muskać każdą czynność.

Policja używa wielu wyjątkowo odrażających słów, takich na przykład jak „denat” czy „konkubent”.

Wybieramy w innych te cechy, które mogłyby dopełnić ten ideał. Cel ewolucji jest czysto estetyczny, nie chodzi jej o żadne przystosowanie. Ewolucji chodzi o piękno, o osiągnięcie najbardziej doskonałej formy każdego kształtu.

W kościele La Madeleine nie mogły śpiewać kobiety - ani w chórze, ani solo. Tka była wiekowa tradycja. Tylko męskie głosy, ewentualnie głos kastratów (dla Kościoła mężczyzna bez jaj jest lepszy niż kobieta...).

Pokój otacza mnie sobą, obejmuje. Jest to najczulsza, niedotykalna z pieszczot, tak może pieścić tylko zamknięta przestrzeń.

Bywa, że uwiedzie mnie jakaś wyłuskana z tłumu postać i wtedy zbaczam z mojej marszruty, żeby za nią przez chwilę podążać, zacząć opowieść. To dobra metoda; doskonalę się w niej.

A może umarłeś na próbę, żeby zobaczyć jak tam jest, żeby tam wszystko wymierzyć, odliczyć liczbę stopni do nieba czy piekła, zbadać temperaturę, zaplanować krok po roku swoją wędrówkę, zrobić konspekt, podział godzin? I nawet jeżeli uważałeś, że tam nic nie ma, to może nie byłoby głupie sprawdzić jak to jest, kiedy niczego nie ma? Jakim ściegiem podszyte jest nic. Z jakich utkane kolorów. (...) Szukasz w encyklopedii odpowiedniego hasła, w którym jakiś spec wszystko dokładnie wyjaśnił. Ale tam jest tylko napisane: każdy umrze, on, ty i ja.

Wolelibyśmy być mali, wtedy nasze grzeszki stałyby się wybaczalne.

Pół ludzkości uwikłanej w sen, podczas gdy druga połowa czuwa. Kiedy jedni się budzą, inni muszą położyć się spać i w ten sposób utrzymywać świat w równowadze. Jedna noc bezsenności i myśli ludzi zaczęłyby się tlić, pomieszałyby się litery we wszystkich dziennikach świata, wypowiadane zdania stałyby się bezsensowne i ludzie próbowaliby dłonią wpychać je z porotem do ust. Marta wiedziała, że żadna chwila na ziemi nie może być tylko jasna, napięta i dźwięczna; po drugiej stronie planety musi ją równoważyć chwila ciemna, płynna, głucha i skłębiona.

Rzeczywistość się zestarzała, stetryczała, bo przecież podlega ona zdecydowanie takim samym prawom jak każdy żywy organizm - starzeje się. Jej najdrobniejsze składniki - sensy, ulegają apoptozie jak komórki ciała. Apoptoza to śmierć naturalna, spowodowana zmęczeniem i wyczerpaniem materii. Po grecku to słowo znaczy "opadanie płatków". Światu opadły płatki.

W psychologii podróżnej mówi się, iż wrażenie podobieństwa dwóch miejsc jest wprost proporcjonalne do odległości między nimi. To, co blisko, nie wydaje się do siebie podobne, wydaje się obce. Często największe podobieństwa odnajdujemy - mówi psychologia podróżna - na odległych krańcach świata.

Każdej części ciała należy się pamięć. Każdemu ludzkiemu ciału - przetrwanie. To skandal, że jest tak kruche i delikatne. To skandal, że pozwala mu się rozkładać pod ziemią albo wydaje się je na pastwę płomieni, spala jak śmieci.

Według psychologii podróżnej wyspa reprezentuje najbardziej pierwotny, najwcześniejszy stan sprzed socjalizacji, kiedy ego zindywidualizowało się już na tyle, by zyskać pewien poziom samoświadomości, lecz nie nawiązało jeszcze pełnych, satysfakcjonujących relacji z otoczeniem. Stan wyspy to stan nie zaburzonego żadnym wpływem z zewnątrz pozostawania we własnych granicach; przypomina on swego rodzaju autyzm i narcyzm. Wszelkie potrzeby zaspokajane są we własnym zakresie. Tylko "ja" wydaje się realne; "ty" i "oni" są zaledwie niewyraźnymi fantazmatami, Latającymi Holendrami, które pojawiają się gdzieś daleko na horyzoncie i zaraz znikają. Właściwie to nawet nie wiadomo, czy nie były zwykłym złudzeniem oka przyzwyczajonego do linii prostej, która perfekcyjnie dzieli pole widzenia na góre i dół.

Opisywanie jest jak używanie - niszczy; ścierają się kolory, kanty tracą ostrość, w końcu to, co opisane, zaczyna blaknąć, zanikać. Dotyczy to zwłaszcza miejsc. Ogromnych spustoszeń dokonała literatura przewodnikowa, to była inwazja, epidemia. Bedekery zniszczyły większa część planety na zawsze; wydane w milionach egzemplarzy, w wielu językach, osłabiły miejsca, przyszpiliły je, nazwały i zatarły kontury.

Obecność drugiego człowieka za kilkoma tylko warstwami odzieży, kruchość kości i delikatna miękkość cudzego ciała zalały go miłym ciepłem, jakby się znalazł na nowo w kuchni Glicerii i jadł kogel-mogel. Było to najlepsze miejsce w jego życiu (...)
Przymknął oczy, ogłuszony tą nagłą przyjemnością i spokojem, poczuł na swoich piersiach bicie serca Thila, maleńki odcinek wielkich fabryk natury.

To proste - myślał Mieczyś Wojnicz, łykając łzy, które mieszały się z krwią zwierzęcia w jego wątłym dziecinnym ciele - być mężczyzną to nauczyć się ignorować to, co sprawia kłopot. Oto cała tajemnica.

Spojrzał na nią i czas spowolnił, bo w tej małej sekundzie ujrzał tyle szczegółów, tyle podziwów zawładnęło jego duszą, że gdy go minęła, zrobiło mu się słabo. Zatrzymał się, zmusił do kaszlu, żeby kasłaniem zakryć całe swoje zmieszanie, swój podziw i swoją rozpaczliwą tęsknotę.

Galeria - kliknij aby powiększyć