Hubert, jeszcze nie święty, jest nicponiem i utracjuszem. Uwielbia polować. Zabija. I pewnego razu w czasie polowania na głowie Jelenia, którego chce zabić, widzi krzyż z Chrystusem. Pada na kolana i nawraca się. Rozumie, jak ciężko grzeszył do tej pory. Odtąd przestaje zabijać i staje się świętym. Dlaczego ktoś taki zostaje patronem myśliwych? Uderza w tym wszystkim podstawowy brak logiki. Bo gdyby chcieli Huberta naśladować, musieliby przestać zabijać. A skoro biorą go na swojego patrona myśliwi, to czynią go patronem tego, co było grzechem Huberta i od czego się wyzwolił. Robią go więc patronem grzechu.
