Zawsze byli wariaci i byli normalni, a gdzieś pomiędzy nimi - my, cierpliwi pomagacze.
Rewolucje nie lubią wariatów, bo same są śmiertelnie poważne.
Czyż ludzie nie są tylko wiązką cech? Miejscem, przez które przepływa rozjarzony kolorami czas?
Czy musimy rozumieć, to co widzimy? Czy musimy być pewni znaczenia, jakie niesie ze sobą znak?