Cytaty i aforyzmy ❤ Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

- Wszystkim wydaje się, że znają swoich najbliższych. Co tu mówić o podwładnych?

- Twoja lekarka mówiła, że...
- Ta krowa dała mi jasno do zrozumienia, że niedługo będę słuchać koncertów Davida Bowiego, Lemmy'ego Kilmistera i Kurta Cobaina na żywo. Tam na górze.
- Obawiam się, że oni poszli na dół.

- Tej - odezwała się Chyłka. - Jak cię zwą?
- Słucham?
- Pytam, jak ci na imię, hekso.
Oryński szturchnął lekko Joannę.
- Co ty robisz? - szepnął.
- Gadam po poznańsku. Przygotowałam się.
- Chyba niespecjalnie dobrze ci to idzie.
Uniosła brwi i cofnęła się, jakby właśnie ją czymś obraził.
- Pyra, wuchta, Kolejorz, tej!
- Jezus Maria, wyjść gdzieś z tobą...

- Zastanowiłem się.
- I? Będziesz potrzebował pomocy swojej byłej patronki?
- Będę potrzebował pomocy mojej Chyłci.
Joanna zamarła.
- Mojej Chyłeczki.
Przesunęła dłonie z jego karku na szyję i delikatnie je zacisnęła.
- Ja ci, kurwa, dam Chyłcię, Chyłeczkę...

Szrebska kazała wybić na swoim nagrobku: "Witaj! I wybacz, że nie wstanę".

Mój mąż wychodzi z założenia, że mamy dwoje uszu i tylko jedne usta nie bez powodu. Powinniśmy słuchać dwa razy więcej niż mówić.

Nie słuchasz, nie nucisz, nie wspominasz w mojej obecności o rapujących pseudoartystach. Iron Maiden, koniec kropka. Na jutro chcę wiedzieć, o jakiej historycznej postaci śpiewają przez osiem minut. Zrobię kolokwium.
Skinął głową, zupełnie skołowany.
- Mowę ci odjęło? - spytała, strzepując popiół do popielniczki. - Czy zdziwiony jesteś, że z piosenek Ironsów można robić kolokwia? Można, a nawet trzeba. Jako na twojej patronce, wręcz ciąży na mnie taki obowiązek.

- Jaka jest cena? - zapytała.
- Jedenaście tysięcy.
- Co? - rzuciła Joanna. - Za ten pieprzony abażur?
Rozmówczyni natychmiast spoważniała, jakby urażona.
- Wie pani, to droga tkanina...
- Z czego? Rzęs jednorożców?

Mogę wezwać tłumacza, nie ma problemu. Ale Zordon powie ci, jak to jest z tłumaczeniami. [...] Twierdzi, że są jak kobiety - dodała - Jak wierne, to niepiękne, jak piękne, to niewierne.

Każdy dobry iluzjonista zdawał sobie sprawę, że publiczność uwielbia brać udział w przedstawieniu. Nie wszyscy bezpośrednio, wystarczyło, by jeden widz został wywołany na scenę, a każdy inny czuł, jakby się na niej znalazł. Element uczestnictwa publiki był warunkiem koniecznym dobrego przedstawienia – i ten człowiek z pewnością o tym wiedział.

- przepraszam, ale kim pani jest?
- Wybitną jednostką, którą będą pamiętać przyszłe pokolenia - odparła, zbliżając się do ciała. - w przeciwieństwie do pana. O panu ludzie zapomną tak jak o uczestnikach Big Brothera od drugiej edycji wzwyż.

Prawo zostało odrealnione, oderwane od rzeczywistości. Nie chodzi już o to, by się na coś przydało. Nie jest instrumentem poprawiającym życie obywateli. Stało się narzędziem w rękach prawników, za pomocą którego możemy zapłacić za nasze chaty i samochody.

(...) miłość to nic innego jak rozpuszczalnik - owszem, usuwa problemy, ale kiedy tylko bezpośrednio dotknie tego, kto go używa, powoduje szereg zagrożeń.

- Podpisze pan to wszystko i będziemy mieć papierologię z głowy.
- Co to jest?
- Cyrograf na usługi Joanny Chyłki. - odparła, obracając papiery. - Podpisuje pan, oddaje mi swoją duszę, a ja wypuszczam ją z więzienia jak dżina z butelki. Pasuje?

- We łbie mi się nie mieści, jakim cudem jeszcze żyjesz - zauważyła z przekąsem.
- To proste. Nikt nie pozbawił mnie chęci, żebym przestał to robić.

Tymczasem takie rzeczy po prostu się zdarzają. Nie ma co szukać drugiego dna, bo w końcu samemu się je wydrąży.

- YOLO - powiedziała.
- Naprawdę? To twoja odpowiedź? Że żyje się tylko raz?
- Tak. Chociaż właściwie całe to YOLO jesst trochę bezsensowne [...] W końcu żyje się każdego dnia. Umiera się tylko raz.

Kiedy Gerard zobaczy szereg nieodebranych połączeń, będzie kręcił nosem, mówiąc, że to tak, jakby oblepiać czyjeś drzwi wejściowe kilkoma kartkami z informacją, że naciskało się na dzwonek.

Mogą sobie robić, co chcą. Jedyne, czego się boję, to otworzyć lodówkę po tym, jak Zordon robi zakupy.

Ale twierdzenie, że podsłuchiwanie obywatela jest w porządku, bo ten nie ma nic do ukrycia, jest jak mówienie, że odbieranie wolności słowa jest okej, bo obywatel nie nic do powiedzenia.