- Zastanowiłem się.
- I? Będziesz potrzebował pomocy swojej byłej patronki?
- Będę potrzebował pomocy mojej Chyłci.
Joanna zamarła.
- Mojej Chyłeczki.
Przesunęła dłonie z jego karku na szyję i delikatnie je zacisnęła.
- Ja ci, kurwa, dam Chyłcię, Chyłeczkę...
