Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Polaków

Zobacz listę Polaków

Polacy wg. profesji

Ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat.
Obróciła się i ściągnęła antyramę. Spojrzała na napis. „Ciężar dowodowy spoczywa na tym, kto twierdzi, nie na tym, kto zaprzecza”.

Nie wygląda to najgorzej – odezwał się Wiktor.
Adwokat wzruszył ramionami.
– Tylko tyle ma pan do powiedzenia?
– Nie wróżę z fusów.
– Nie? A wydawało mi się, że wszyscy w palestrze to robicie.
Tadeusz położył ręce na stole i splótł palce.
– Niech pan ostudzi emocje – poradził.
– Są wystudzone jak wczorajsza herbata, o której się zapomniało i zostawiło ją na noc przy uchylonym oknie.

- Więc powtórzyłbyś to w sądzie?
- Oczywiście.
- Chyba tylko jeśli poprzedziłbyś to słowami, że przysięgasz mówić prawdę, samą prawdę i gówno prawdę.

Myślała, że zostawiła to już za sobą, ale się myliła. Niewiele trzeba było, by cały ładunek emocji na nowo eksplodował. Był jak jeden z tych niewybuchów z drugiej wojny światowej, który potrafił niezauważony przeleżeć pod ziemią niemal osiemdziesiąt lat, a potem spowodować cały szereg problemów. Ledwo go wykryto, ogradzano całą strefę wokół, wzywano saperów i spodziewano się najgorszego.
Teraz w głowie Agaty działo się coś podobnego. Ledwo go zobaczyła, w tej jego pieprzonej, czerwono-czarnej koszuli, a miała ochotę ogłosić ogólny alarm i przygotować się na nadciągające niebezpieczeństwo.

Talon na kurwę i balon [...] Dostajesz świstek papieru i kładziesz go na biurku. Jak przyjdzie co do czego i będziesz miał zebrać burę, pojawi się twój opiekun i zrealizuje talon na kurwę. Jak zasłużysz na jakiś bonus, spienięży ci talon na balon.

Masz problemy ze słuchem? Czy polski język ci się przykurzył? - odparła. - Mogę wezwać tłumacza, nie ma problemu. Ale Zordon powie ci, jak to jest z tłumaczeniami.
Spojrzał na Oryńskiego, a ten wzruszył ramionami, niespecjalnie wiedząc, co ma powiedzieć.
- Twierdzi, że są jak kobiety - dodała. - Jak wierne, to niepiękne, jak piękne, to niewierne.

Jechali przez pół godziny, może godzinę. Była to dla Oryńskiego katorga z dwóch powodów. Po pierwsze, był zaniepokojony tym, co nadchodziło. Po drugie, wokół znajdowały się tysiące papierosów. I ani jednej zapalniczki.

- Pytałem, czy masz jakiś konkretny plan- wydusił w końcu.
- Mam.
- Jaki?
- Kurwa sprytny.

– Nie wiem, co myślą moi rodzice.
– Nie dali panu żadnych powodów, by sądzić, że nie są zadowoleni?
Wito nerwowo poruszył się na mównicy.
– A co to ma być, familiada? – zapytał.

Uczyło mnie wielu troglodytów pokroju Tatarka - odezwała się. - Ale byli też tacy, którzy wiedzieli, na czym naprawdę polega praktykowanie prawa.
- I?
- I ci ludzie zawsze podkreślali, że prawnik nie jest uosobieniem spisanych ustaw. Stanowi raczej ucieleśnienie panujących w społeczeństwie zasad.
- To właściwie dość niebezpieczny pogląd. Znaczy, że można olewać prawo, jeśli mu nie pasuje.
- Prawo? Tal - odparła. - Ale nie to, co jest jego fundamentem.

- Będziesz musiał robić dużo więcej, mój drogi.
- Co takiego?
- Na razie zajmij się niesieniem swej sułtanki.

Nie wiem. Może podświadomie nastrajam się bojowo. Zrobimy im prawdziwy Blitzkrieg, Zordon.

- Naprawdę fascynuje mnie twoja pobożność.
- To nie pobożność, Zordon, a zwykły element mojego jestestwa.
- Hm?
- Człowiek jest jak laptop - wyjaśniła. - A wiara jest jak Wi-Fi, łączy go z całym światem. I podobnie jak owa sieć, jest niewidzialna.

Nie ufaj mu,
a jeszcze bardziej nie ufaj sobie.

Kto błaga o cokolwiek, ten w istocie nie żyje.

Wymuszenie działa tylko, jeśli presja pojawi się szybko. Zanim ofiara zdąży dwa razy się zastanowić.

Co to za pajac? – odezwał się Rom.
– Zordon.
– Co?
– Mniejsza z nim. Jest moim szoferem.
– Przyprowadziłaś go tu jako obstawę?
Chyłka zaśmiała się, kręcąc głową.
– Pewnie – odparła. – Tylko tak niepozornie wygląda. Jak sama nazwa wskazuje, w rzeczywistości może przywołać kilku gości ubranych w kolorowe spandeksy, którzy doszczętnie przemodelują ci dupę.
– Co takiego?
– Współpracuj, a nie przekonasz się o tym, ile mogą.
Koro wyglądał na skołowanego, Oryńskiego zaś nurtowała wiedza Chyłki na temat „Power Rangers”. On sam ledwo załapał się na schyłek popularności serialu na Polsacie, ona w tym czasie musiała już studiować, a może nawet zaczynać aplikację.

Żelazny spojrzał niepewnie na Kormaka, a ten skinął mu głową.
- Już w Polsce?
- Nie, siedzi jeszcze w Manchesterze, Artur - wyręczyła chudzielca Joanna. - A to jego, kurwa, forma astralna.

Pożytek z ciebie nie większy niż z worka ziemniaków. A może nawet mniejszy, bo cały czas mielesz ozorem i trzeba tego słuchać.

Chyłka zbliżyła się do niego z wolna.
- Postawmy sprawę jasno - powiedziała. - Jeśli kiedyś zobaczysz mnie biegającą, dzwoń od razu na policję, bo to będzie znaczyło tylko jedno: że przed kimś spierdalam.